Kategorie
Kraje nordyckie

Czy Szwecja to kraj dla imigrantów?

Szwecja ma długą tradycję zamykania granic przed obcymi. A mimo to świetny PR i opinię potęgi humanitarnej. Czy to jest kraj otwarty na imigrantów czy nie? Jak zmieniała się polityka migracyjna w Szwecji i co miało na nią największy wpływ? Sprawdzam to.

Wiktoria Michałkiewicz Kraj nie dla wszystkich O szwedzkim nacjonalizmie Szkice Nordyckie
Wiktoria Michałkiewicz „Kraj nie dla wszystkich. O szwedzkim nacjonalizmie” (Wydawnictwo Poznańskie, 2020)

SZWECJA KRAJ DLA WYBRANYCH

W 1579 król Jan III zarządził, że tattare mają wynieść się ze Szwecji pod groźbą więzienia. W 1637 wydano kolejny dekret, na mocy którego wszyscy podróżni i Cyganie mieli opuścić Szwecję do końca roku. Był taki czas, gdy nie wpuszczano do kraju katolików i Żydów. Po upadku powstania styczniowego w Szwecji znajdzie schronienie sporo jego uczestników. Konstanty Czartoryski jest tam witany więcej niż entuzjastycznie, nieco mniej zrozumienia mają Szwedzi dla pomysłu utworzenia na Gotlandii bazy dla operacji w Polsce. W 1914 zakazano imigracji Cyganów do Szwecji a prawo to obowiązywało do 1954. W 1927 powstała ustawa do spraw obcokrajowców, która miała chronić szwedzki rynek pracy przed konkurencją z zagranicy. Wiktoria Michałkiewicz w „Kraju nie dla wszystkich. O szwedzkim nacjonalizmie” powołuje się na rządowy dokument, w którym można przeczytać: „To, że ludność naszego kraju jest wyjątkowo jednorodna, jest nieocenioną wartością. Dlatego należy kontrolować napływ przedstawicieli innych ludów, którzy nie powinni się mieszać z naszym narodem”. Kwestia migracji w Szwecji stała się następnie aktualna podczas drugiej wojny światowej i w czasie wydarzeń ją poprzedzających. Żydowska poetka Nelly Sachs dzięki pomocy Selmy Lagerlöf dostała się na pokład ostatniego samolotu lecącego z Niemiec do Szwecji. Uniknęła w ten sposób Zagłady, a w 1966 otrzymała Literacką Nagrodę Nobla. Jest jednak wyjątkiem potwierdzającym regułę.

SZWECJA KRAJ NIE DLA ŻYDÓW

„Uchodźca pochodzenia żydowskiego starający się o przyjazd do Szwecji musiał, zgodnie z wymogami szwedzkiego urzędu, mieć w Szwecji bliskich krewnych, być niepełnoletni lub w zaawansowanym wieku, tak aby nie stanowić zagrożenia na rynku pracy, przedstawiać gwarancje finansowe na czas pobytu w Szwecji i jak najszybciej emigrować do innego kraju” – pisze Elisabeth Åsbrink w „W Lesie Wiedeńskim wciąż szumią drzewa” i dodaje, że stopnie uniwersyteckie, intelektualne ambicje i wykształcenie nie były mile widziane, bo potrzebowano taniej siły roboczej do prac fizycznych a nie intelektualistów. Znamienny był protest związku szwedzkich lekarzy nie zgadzających się na przyjęcie 10 lekarzy – żydowskich uchodźców, bo mogli stanowić zagrożenie na szwedzkim rynku pracy. Gdy po pogromach nocy kryształowej wiedeńscy uchodźcy prosili o pomoc, szwedzkie rodziny najchętniej przyjmowały nastoletnie dziewczynki do opieki nad dziećmi i do prac przydomowych. Dorastających chłopców raczej omijano, bo chłopcy w tym wieku mają wilczy apetyt. Wolność i pomoc humanitarna miały więc swoją cenę. Cudzoziemcy pojawili się w większej liczbie w Szwecji dopiero, gdy upomniała się o nich gospodarka.

SZWEDZKI PR

Na to jak Szwedzi postrzegali politykę migracyjną ogromny wpływ wywarły wydarzenia tuż przed końcem wojny. Akcja Białych Autobusów Czerwonego Krzyża stała się przedsięwzięciem PR odwracającym oczy świata od pozorowanej neutralności Szwecji, której dostawy stali i rudy żelaza dla Niemiec według niektórych historyków przedłużyły wojnę o kilka lat. Szwedzi dopiero jesienią 1944 zerwali stosunki handlowe z Niemcami. Misja tego samego Czerwonego Krzyża w raporcie po inspekcji w Theresienstadt przedstawiła życie tam jako wzór do naśladowania.

Gdy do Szwecji wróciły Białe Autobusy, media pokazywały uratowanych byłych więźniów obozów koncentracyjnych. W społeczeństwie szwedzkim rosło poczucie wartości i przekonanie, że Szwecja na polu pomocy humanitarnej odniosła sukces i może być wzorem do naśladowania dla innych. Nie mówiło się o kulisach tej pomocy, o warunkach w jakich przetrzymywano byłych więźniów obozów koncentracyjnych po ich przybyciu do Szwecji, o buncie czterdziestu z nich, którzy w proteście przeciwko tym warunkom udali się w marszu na Sztokholm. I o tym, że zostali zatrzymani przez policję i osadzeni w areszcie. I nikt nie podawał do publicznej wiadomości, że zaledwie 3% osób przybyłych w akcji Białych Autobusów zdecydowało się pozostać w Szwecji. Bo ludzie zaczęliby się zastanawiać, dlaczego tak niewielu.

CO STAŁO SIĘ Z LUDŹMI Z BIAŁYCH AUTOBUSÓW?

Na to pytanie odpowiedział Göran Rosenberg w „Krótkim przystanku w drodze z Auschwitz”. Jego rodzice dostali się do Szwecji w ramach akcji Białych Autobusów. Dziennikarze nie interesowali się losem imigrantów, którzy skazani zostali w Szwecji na pewnego rodzaju wegetację. Zostali tam bardziej dla swoich dzieci, ze świadomością, że dla wielu z nich fizyczna praca będzie życiową degradacją. Powojenna Szwecja była homogenicznym krajem, w którym cudzoziemiec był osobliwością. O ile dzięki akcji Białych Autobusów poczucie wartości Szwedów w oczach świata urosło, ich gest zapadł w pamięci sprawiając, że odtąd kojarzeni byli z pomocą humanitarną, o tyle zwykłe życie mocno weryfikowało stosunek Szwedów do imigrantów.

Göran Rosenberg urodził się w polsko-żydowskiej rodzinie w 1948 r. w Södertälje. Redaktor naczelny tamtejszej gazety „Södertälje Tidningen” Elof Eriksson jeszcze kilka lat przed jego urodzeniem pisał z przekonaniem, że światem rządzą Żydzi i liczył, że włoski faszyzm to zmieni. Chociaż w całej Szwecji żyło zaledwie ok. 8 000 Żydów, to w prasie szwedzkiej nie brakowało antysemickich wypowiedzi. Eriksson ostatecznie założył własne pismo „Nationen”, w którym informował, że posiada spis szwedzkich Żydów, który chętnie udostępni Niemcom. Akcja Białych Autobusów wyśrubowała szwedzkie poczucie wartości, ale nie wpłynęła na empatię społeczeństwa w stosunku do ofiar ludobójstwa, o których pisano „byli klienci obozów koncentracyjnych”. Nie miała też wpływu na stosunek Szwedów do obcych. Autor „Krótkiego przystanku w drodze z Auschwitz” wspominając własne dzieciństwo w Szwecji wraca myślami do obrazów mocno nacechowanych antysemityzmem.

PRACA IMIGRANTÓW WSPIERA SZWEDZKĄ GOSPODARKĘ

W latach 50. i 60. XX w. do Szwecji przyjechało wielu migrantów ekonomicznych za pracą, ale też np. Żydzi wypędzeni z Polski, o czym pisze Krystyna Naszkowska w „Wygnanych do Raju. Szwedzki azyl”. To właśnie w tym czasie, a dokładnie 1 czerwca 1969 powstanie nowy urząd – Statens invandrarverk, który zajmuje się odtąd kwestiami imigracji i integracji. Na tym etapie imigranci nie byłi problemem, bo ludzie, którzy przybywali do Szwecji wchłaniał od razu rynek pracy. A tej wystarczyło dla wszystkich. Dodatkowo polscy Żydzi zasilili elity. Stanowili ją: późniejszy czołowy reportażysta „Dagens Nyheter” Maciej Zaremba Bielawski, Dorota Bromberg, właścicielka niewielkiego wydawnictwa, która zasłynęła świetną ręką do przyszłych noblistów, profesor kryminologii Jerzy Sarnecki, architekt współczesnego Sztokholmu Aleksander Wołodarski czy Karol Żyto, który leczył m.in. Zlatana Ibrahimowicza i szwedzką rodzinę królewską.

Pod koniec lat 60. Wprowadzono nowe zasady imigracyjne. Jeśli ktoś chciał pracować w Szwecji, to musiał wykazać się deklaracją zatrudnienia i potwierdzić, że ma gdzie mieszkać. Jeśli jednak w rejestrach urzędu pracy znajdował się bezrobotny Szwed, który mógłby wykonać daną pracę, imigrant nie miał szansy na otrzymanie prawa do pobytu.

Po przewrocie wojskowym w Chile w 1973 do Szwecji przybyło wielu Chilijczyków. Witał ich entuzjazm Szwedów, którzy wychodzili na ulice w geście solidarności. To wtedy władze zaczęły mierzyć się z pierwszymi problemami, np. dostrzeżono, że duże, wielopokoleniowe rodziny uchodźców trudno ulokować w jednym miejscu i zapewnić w tym miejscu pracę dla wszystkich. I to właśnie wówczas radny Södertälje wspomni publicznie o liście przesłanym do urzędu, w którym oskarża się radę miasta o zbyt dużą liczbę imigrantów i domaga się pozbycia svartskallarna „czarnych czaszek”, jak pogardliwie nazywa się w Szwecji imigrantów.

SZWECJA LIDEREM POLITYKI MIGRACYJNEJ

W 1975 roku parlament szwedzki podjął decyzję, która miała przekształcić Szwecję w państwo lidera w zakresie polityki migracyjnej. W parlamencie Anna-Greta Leijon ówczesna minister odpowiadająca za kwestie imigracji, mówiła o konieczności polepszenia sytuacji społecznej, kulturalnej imigrantów i większej solidarności pomiędzy Szwedami urodzonymi w Szwecji a tymi napływowymi. Podkreślało się konieczność wsparcia imigrantów w pielęgnowaniu przez nich ich własnej kultury. To wówczas Szwecja stawia na naukę języków narodowych, dofinansowuje się stowarzyszenia wspierające kulturę krajów imigrantów a w mediach pojawiają się wiadomości w językach mniejszości.

Wraz z upadkiem bloku wschodniego, otwierają się granice, ludziom łatwiej jest się przemieszczać i szukają lepszego życia w Europie Zachodniej. Do Szwecji przybywa też 5 000 bułgarskich Turków, którzy uciekają przed represjami w Bułgarii. Ośrodki wczasowe i campingi przekształca się na tymczasowe ośrodki dla imigrantów. Do Szwecji przybywają uchodźcy z Iraku, Libanu, Syrii, Turcji i Erytrei. A pod koniec lat 80. osoby z Somalii i Kosova. W 1989 do Szwecji przyjechało 30 000 azylantów. W tym samym czasie o azyl w Danii i Norwegii ubiegało się po 4 500 osób, w Finlandii 180 osób. W kraju powstaje nowa partia Szwedzcy Demokraci. Większość jej członków wywodzi się z rozwiązanej w 1986 rasistowskiej organizacji Zachować Szwecję Szwedzką, z organizacji Biały Aryjski Opór czy nazistowskiej Partii Nordyckiej. W tym roku do partii wstąpił dziewiętnastoletni Jimmie Åkesson. Szwedzcy Demokraci w programie partii piszą, że chcą przeciwdziałać społeczeństwu wielokulturowemu i wieloetnicznemu.

Szwecją rządzi socjaldemokracja z Ingvarem Carlssonem na stanowisku premiera. Rząd uchwala 13 grudnia 1989 r. tzw. Luciabeslut – decyzję o ograniczeniach w ubiegania się o prawo do azylu w Szwecji. Zarówno Moderaci, jak i Partia Centrum wyraziła swoje poparcie dla tej decyzji. Sprzeciwia się Partia Liberałów, Zieloni i Lewica. Maj-Lis Lööw ówczesna minister ds. migracji poinformowała, że jedynie osoby spełniające warunki konwencji ONZ oraz osoby wymagające szczególnej ochrony mogą ubiegać się o azyl w Szwecji. 20 grudnia 1989 ok. 100 kolejnych uchodźców przybyło do Malmö statkiem Winston Churchill. Dzień później deportowano ich autobusem do Trelleborga, gdzie czekał na nich statek powrotny do Bułgarii. Nic nie dały próby wytłumaczenia Maj-Lis Lööw, że uchodźcy obawiają się o swoje życie po powrocie do kraju.

SZWECJA STRACIŁA SERCE DLA IMIGRANTÓW

Zaostrzenie polityki migracyjnej szybko przyniosło efekt. Zaczęto jednak krytykować publicznie taką decyzję rządu. Mówiono, że Szwecja straciła serce, które biło kiedyś po właściwej stronie. Jednocześnie w kulisach rządowych obawiano się rozwoju sytuacji w Europie, Turcji i ewentualnej kolejnej fali uchodźców.

Wśród mieszkańców miejscowości, w których miały powstawać ośrodki dla uchodźców odzywają się głosy osób niezadowolonych z „gościnności” i hojności szwedzkiej polityki migracyjnej.

Na początku 1990 do Szwecji przypływa kilkaset uchodźców z Bliskiego Wschodu. W kraju trwa śledztwo w sprawie zabójstwa premiera Olofa Palmego. Jak się okazało tajne służby niezgodnie z prawem założyły podsłuchy mieszkającym w Szwecji Kurdom i Palestyńczykom. Zapłaciło za to zwolnieniem sześciu szefów policji. W maju 1990 płoną ośrodki dla uchodźców w Kimstad, Mariestad i Motala. Kraj przechodzi kryzys finansowy, który negatywnie zaznaczy się też na rynku nieruchomości. Zaczyna się polowanie na kozła ofiarnego.

TEN ZŁY IMIGRANT

Gdy Szwedom zaczyna się gorzej żyć, coraz mniej przychylnie patrzą na imigrantów. Media podgrzewają atmosferę nienawiści pisząc o fali uchodźców zalewających Szwecję. Imigrantów przedstawia się w złym świetle, używa się do ich opisu negatywnych skojarzeń i przedstawia jako osoby leniwe, żerujące na pomocy społecznej i pobierające nienależne świadczenia. Przede wszystkim jednak zarzuca się im rosnącą przestępczość. Ruchy prawicowe coraz śmielej zabierają głos i mówią o samobójstwie rasowym Szwecji, która zgadza się na import obcych do kraju.

W 1990 w Szwecji ukazuje się pierwszy numer pisma „Storm” wzorowanego na amerykańskich publikacjach Aryan Nations czy Ku Klux Klan. Gellert Tamas udowadnia w swojej książce „Mężczyzna z laserem. Historia szwedzkiej nienawiści”, że media w dużej mierze stały za upowszechnianiem populistycznych, antyimigranckich opinii i podkreśla, że „Kiedy telewizja i prasa zaczyna używać określeń takich jak „inwazja” czy „zalew uchodźców” i mówić o „nielegalnych” imigrantach, tworzą tym samym klimat, który usprawiedliwia skierowane przeciwko nim działania”. Media szwedzkie, jak pokazał nagłaśniały najdrobniejsze kradzieże z udziałem imigrantów, nie informowały, gdy przestępcą był etniczny Szwed.

SZWEDZI STRZELAJĄ DO IMIGRANTÓW

Od sierpnia 1991 do stycznia 1992 John Ausonius strzeli do jedenastu imigrantów. Zostanie nazwany Mężczyzną z Laserem i wkrótce znajdzie naśladowców. W jego ślady pójdzie Peter Mangs w Malmö a dwadzieścia lat później Norweg Anders Behring Breivik („Jeden z nas. Opowieść O Norwegii” Åsne Seierstad) Gellert Tamas w „Mężczyźnie z laserem. Historia szwedzkiej nienawiści” przygląda się Johnowi Auseniusowi zastanawiając się, co popchnęło do zabicia imigrantów mężczyznę, który sam pochodził z rodziny imigranckiej. Jego matka za pracą wyjeżdża z powojennych Niemiec i zatrudnia się jako pomoc w szwedzkim gospodarstwie. Na statku w drodze do Szwecji poznała kucharza pracującego w jednej z najdroższych restauracji sztokholmskich. Mężczyzna wracał z urlopu w rodzinnej Szwajcarii. Para wkrótce przeprowadziła się do idyllicznego Vällinge, w którym zamieszka też inne młode małżeństwo Olof i Lisbet Palme. Vällinge miało być spełnieniem marzeń architektów o niewielkich podmiejskich dzielnicach. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że błękitnoocy Szwedzi nie chcą się bawić z „czarnuchem” za którego mają Johna. Gdy „czarnuch” dorośnie będzie nosił niebieskie szkła kontaktowe i farbował włosy, żeby stać się bardziej szwedzkim.

To właśnie w takim klimacie Henning Mankell powołuje w 1991 do życia 43 letniego policjanta Kurta Wallandera. Pisarz ma świetną perspektywę wielu lat pobytu w Mozambiku, co pozwala mu na chłodno spojrzeć na współczesną Szwecję. Zastanawia się w „Mordercy bez twarzy” – tomie otwierającym jego kryminalny cykl, dokąd zmierza Szwecja. Opisuje morderstwo starszego mężczyzny w skańskiej wsi koło Ystad. Jedynym tropem w śledztwie będzie informacja, że mordercą był cudzoziemiec. Ta poszlaka może być niebezpieczna w Skanii, w której nastroje pod adresem uchodźców mają znamiona rasizmu. Mankell na kartach książki krytykuje instytucje odpowiedzialne za realizację polityki migracyjnej. Pokazuje, jak w jednym ośrodku lokuje się ludzi z tylu krajów, że trudno tam o porozumienie. Brakuje tłumaczy, ale nawet ci przysłani z urzędu nie radzą sobie.

W 1991 prawica przejmuje w Szwecji władzę. W parlamencie zasiadają posłowie z Nowej Demokracji, którzy są pierwszą otwarcie antyimigrancką partią w parlamencie. Partia Liberałów odpowiada w rządzie za politykę migracyjną i pierwszą rzecz, którą chce zrobić, to odejść od decyzji z 1989.

POLARYZACJA SPOŁECZEŃSTWA SZWEDZKIEGO

Ogromną próbą dla rządu będą konsekwencje wojny domowej w Jugosławii. Wiele krajów w Europie wprowadziło wówczas wizy za wyjątkiem Szwecji. Nowa Demokracja zaczyna domagać się wprowadzenia wiz wzorem innych państw i uważała, że tylko tak można powstrzymać migrację ekonomiczną, na którą nie stać Szwecji borykającej się właśnie z kryzysem ekonomicznym. W 1992 do Szwecji przybędzie 84 000 uchodźców, głównie z byłej Jugosławii. W tym samym czasie o azyl w Danii ubiega się 14 000 osób, w Norwegii 5 000.

Gellert Tamas w „Mężczyźnie z laserem. Historia szwedzkiej nienawiści” napisze, że:

„w 1993 najczęściej poruszanym tematem zarówno w ogólnokrajowych popołudniówkach, jak i w prasie lokalnej były przestępstwa mające związek z imigrantami. Co czwarty artykuł, w którym pisano o imigrantach, dotyczył czynów kryminalnych”.

Szwecję ogarnęła „etnopanika”. W czerwcu 1993 rząd wprowadza wizy dla Bośniaków, uważa też, że uchodźcy powinni zatrzymywać się w krajach ościennych, gdzie Szwecja chętnie wesprze ich finansowo. A Nowa Demokracja kreśliła czarne scenariusze pytając podczas wieców przedwyborczych, ile czasu minie zanim szwedzkie dzieci będą modliły się zwrócone twarzą w stronę Mekki. Założyciel partii Bert Karlsson w przemówieniu w Riksdagu twierdził, że za rasizm w Szwecji odpowiadają sami uchodźcy i dodał, że „ktoś, kto nie okazuje obcym szacunku czy odnosi się do nich z pogardą, nie jest rasistą, bo prawdę mówiąc, jest to dość naturalna i zdrowa reakcja na okropne zachowanie uchodźców i w ogóle wszystkich imigrantów. Wielu z nich to kłamcy, złodzieje i oszuści”. Mówiono o zatruciu debaty publicznej, celowej polaryzacji społeczeństwa. Ale mówiono też, że Szwecja nie przestrzega konwencji zobowiązującej ją do zwalczania wszelkich przejawów rasizmu. Ówczesny premier Carl Bild twierdził jednak, że w Szwecji „rasistów jest niewielu. Jest natomiast wielu ludzi, którzy mają uprzedzenia i się boją”.

DOBRZY SZWEDZI MILCZĄ

W kraju płonął meczety, ośrodki dla azylantów. Szwedzi w ogromnym odruchu współczucia jednoczą się wokół ofiar Ausoniusa. Dochodzi też do historycznego wydarzenia. Ośmiu uczestników w klubie somalijskim obmyśla plan strajku. Tysiące imigrantów zjednoczyły się, żeby pokazać, że bez nich stanie szwedzka gospodarka. Wydarzenia te zmusiły nawet króla do zabrania głos, pomimo tego, że rodzina królewska zgodnie z tradycją nie wypowiada się o aktualnych sprawach. Społeczeństwo szwedzkie uświadomiło sobie, ilu mieszkańców spotyka się na co dzień z dyskryminacją, a „segregacja, dyskryminacja, rasizm i poczucie wyobcowania” były pożywką dla Ausoniusa. Tragedią nie była jednak według komentatorów brutalność Mężczyzny z Laserem, tylko milczenie ludzi, którzy się na nią nie zgadzali.

W 1994 Nowa Demokracja nie dostaje się do parlamentu. Rok później zakończyła się wojna w Jugosławii. Ponownie do kwestii migracji w debacie publicznej powrócono w 2000. I na tym polu dochodzi do sporu pomiędzy Szwecją a Danią. Do władzy w Danii dochodzi antyimigrancka partia. Duńczycy uważają, że za ich złą opinią odnośnie polityki migracyjnej stoją Szwedzi. Ówczesny szwedzki premier Göran Persson wyrazi ubolewanie stwierdzając, że zaostrzenia w polityce migracyjnej stoją w sprzeczności z duńską tradycją. Anders Fogh Rasmussen, który od 2001 pełnił rolę premiera Danii stwierdza w wypowiedzi dla mediów, że Szwecja powinna przestać wtrącać się do duńskiej polityki migracyjnej. Dansk Folkeparti stała się partią współpracującą z prawicowym rządem duńskim, który zaostrzył politykę migracyjną. W mediach dochodzi do debaty pomiędzy szwedzką i duńską Partią Liberałów, gdzie Duńczycy oskarżają Szwedów o poprawność polityczną i nabieranie wody w usta jeśli chodzi o rzetelną dyskusję o np. muzułmanach w obu krajach.

W 1997 zaostrzono zasady dotyczące imigracji członków rodzin. Dzieci w wieku tylko do 18 lat mogły dołączyć do rodziców przebywających już w Szwecji. Skończono z łączeniem z rodzinami w Szwecji wdów, wnuków czy rodzeństwa.

WYMÓG ZNAJOMOŚCI SZWEDZKIEGO PORÓŻNI PARTIE

W 2002 szwedzka Partia Liberałów w programie przedwyborczym podnosi kwestię obowiązkowej znajomości szwedzkiego dla osób starających się o obywatelsko szwedzkie. I ta propozycja stanie się kwestią zapalną podczas ówczesnych wyborów. Socjaldemokraci wytykają liberałom, że zrobili z imigrantów problem do rozwiązania. Partia Liberałów odżegnuje się od posądzeń o rasizm stwierdzając, że żądanie znajomości języka szwedzkiego, to nie rasizm a podstawa funkcjonowania w społeczeństwie. Uważają też, że brak znajomości szwedzkiego szczególnie uderza w niewykształcone kobiety. Wymóg znajomości szwedzkiego wyciągałby je z zamkniętego kręgu bezradności, mogłyby się kształcić i pracować. A to znaczy, że mogłyby się uniezależnić od męża, stając na własnych nogach. W przypadku przemocowych relacji rodzinnych jest to kluczowe.

W tym czasie Socjaldemokraci współpracują z Partią Zielonych. Ale żadna ze stron nie chce podjąć się publicznej debaty w kwestii polityki migracyjnej. Dochodzi do niej dopiero w 2005, kiedy Szwecja stoi przed wprowadzeniem nowego prawa migracyjnego. Wszystkie partie za wyjątkiem Socjaldemokracji i Moderatów domagały się amnestii dla tych uchodźców, którzy już przebywali w Szwecji. Stery partii Szwedzkich Demokratów (SD) przejmuje dwudziestosześcioletni wówczas Jimmie Åkesson. To wtedy zmieniła się retoryka partii. SD nie chce już wyrzucać ze Szwecji imigrantów, tylko „nakłonić do powrotu”, nie chce wyrzucać czarnuchów, tylko wspierać repatriację etnicznie obcych, chce utrudniać zawiązywanie mieszanych małżeństw.

PRZYSZŁA NOBLISTKA OBJĘTA PROGRAMEM OCHRONY UCHODŹCÓW W SZWECJI

Duńska Jyllands-Posten publikuje karykaturę Mahometa. W tym czasie do Szwecji przybywa co roku kolejnych kilkadziesiąt tysięcy uchodźców. Wśród osób, które szukają schronienia w Szwecji znajdzie się Swietłana Aleksijewicz. Przyjeżdża wówczas do Göteborga, gdzie do 2008 będzie mogła bezpiecznie przebywać w ramach ICORN – Międzynarodowej Sieci Miast Uchodźców (International cities of refuge network). W wyborach w 2006 wzięli udział Szwedzcy Demokraci – partia, która z kwestii migracji zrobiła kwestię polityczną domagając się zmniejszenia liczby azylantów w kraju. Nie dostali się do parlamentu, ale zdobyli wystarczająco dużo głosów, żeby zasiąść w radach kilku gmin. Partie, które dostały się do parlamentu różnią się bardzo w kwestiach polityki migracyjnej, nie potrafią ustalić jakie prawa powinni mieć pozbawieni dokumentów uchodźcy, jeśli chodzi o dostęp do służby zdrowia i edukacji.

SCB, czyli odpowiednik polskiego GUS poinformował o rekordowej liczbie osób, które zdecydowały się emigrować do Szwecji w 2007 (Więcej w: Baby boom, czyli rekordowa liczba urodzeń w Szwecji). 99 485, czyli o 4 000 więcej niż w 2006. Przy czym 15 949 spośród nich to Szwedzi, którzy zdecydowali się na powrót do kraju. Największą grupę z wszystkich imigrantów w tym roku stanowiły osoby pochodzące z Iraku – 15 200, poza tym Szwecję na swój nowy domy wybierali głównie Rumunii, Bułgarzy i Polacy, którzy stanowili 19 % wszystkich imigrantów. Ale wiele osób decyduje się wówczas opuścić Szwecję. Na wyjazd zdecydowało się 45 418 osób, czyli o 1% więcej niż rok wcześniej. 56% spośród tych osób to emigranci urodzeni poza Szwecją. Szwedzi urodzeni w Szwecji na miejsce emigracji najczęściej wybierali Norwegię.

W 2007 Cecilia Wikström, szwedzka parlamentarzystka z ramienia Partii Liberałów zwróciła się do ówczesnej minister kultury Leny Adelsohn Liljeroth (Moderaci) z propozycją objęcia pomocą prześladowanych pisarzy i innych ludzi pióra, w tym blogerów, krytyków reżimów. Podkreśliła wówczas, że Szwecja w której wolność słowa jest zagwarantowana prawnie, zobowiązana powinna być do większej hojności w stosunku do prześladowanych osób. Gdy wypowiadała te słowa Göteborg i Sztokholm udzielał już takiego wsparcia. Ale Wikström nalegała na systemowe rozwiązanie, które objęłoby całą Szwecję.

Przed wyborami z 2010 minister ds. integracji z ramienia Partii Liberałów Nyamko Sabuni prezentuje propozycję, której sprzeciwiają wszyscy. W tym czasie rodzina, która przybywa do Szwecji otrzymywała zasiłek wychowawczy na dzieci do 8 roku życia. Wiele kobiet mogła dzięki temu dłużej zostać w domu zanim zaczynały szukać pracy. Sabuni chciała to zmienić, niejako wywierając presję na kobietach do podejmowania pracy. Premier Fredrik Reinfeld z Partii Moderatów podkreślał, że każdego ze stałym pobytem w Szwecji powinny dotyczyć te same zasady. Sabuni nazywano ministrem nie integracji a segregacji i rasistką. Dla ambitnej Szwedki, która pochodzi z rodziny uchodźców musiał byt to ogromny cios. W tym czasie Szwedzcy Demokraci są coraz bliżej wejścia do parlamentu. Żeby zaistnieć w wyobraźni opinii publicznej z kwestii migracji robią kwestię polityczną. Po wygranych wyborach podzieli ona bardzo społeczeństwo. Partie prawicowe we współpracy z Zielonymi wprowadzają prawo do edukacji i opieki zdrowotnej dla osób bez dokumentów. Złagodzone zostaje prawo do ubiegania się o stały pobyt.

W 2011 Umeå postanawia dołączyć do ICORN, przy czym miasto pragnie objąć szczególnym wsparciem pisarki, które właśnie ze względu na swoja płeć są szczególnie często prześladowane w ojczystych krajach. Już w lutym 2012 uppsalscy przedstawiciele Szwedzkich Demokratów składają wniosek o wystąpieniu Uppsali z ICORN i zaprzestania finansowania pobytu prześladowanych pisarzy w Szwecji. Przewodniczący szwedzkiego PEN Clubu odpowie, że Szwedzcy Demokraci najwyraźniej nie rozumieją znaczenia kultury dla demokracji.

W Syrii wybucha wojna. We wrześniu 2013 Migrationsverket – Urząd ds. Migracji przyznał stały pobyt wszystkim Syryjczykom, którzy przybyli w czasie wojny do Szwecji. Moderaci przed wyborami w 2014 wprowadzają do swojego programu wyborczego kwestie nowej polityki migracyjnej. Nad pracami czuwa Tobias Billström, który w parlamencie ostrzega, że jeśli Szwecja nie wesprze państw ościennych, to można spodziewać się historycznej fali uchodźczej do Europy, która z pewnością dotrze również do Szwecji. W wypowiedzi dla mediów wspomni o „wolumenie” osób, które będą chciały przyjechać do Szwecji. Media nie zapomną mu tego „wolumenu”. Ale też koledzy politycy. Partia Lewicy odpowie, że rasizmu nie da się zwalczać rasizmem. Szef opozycji Stefan Löfven powie, że Billström używa odhumanizowanego języka. Dostanie mu się też od szefa własnej partii. Fredrik Reinfeld podkreśli, że w jego partii nie używa się takiego języka i że imigracja wzbogaca Szwecję, która jest humanitarną potęgą. W czasie wiecu z wyborcami prosił Szwedów o cierpliwość i otwarcie serc.

Po wyborach w 2014 Socjaldemokraci i Partia Zielonych utworzyli rząd mniejszościowy. Szwedzcy Demokraci weszli do parlamentu jako trzecia największa partia z 12,86 % i zapowiedzieli, że będą głosować przeciwko każdej decyzji, która sprzyja wzrostowi imigracji. Po wyborach Chrześcijańscy Demokraci, Moderaci i Partia Liberałów zaczynają mówić o czasowym prawie do pobytu. Ówczesny szef Partii Liberałów podkreśla, że czasowe prawo pobytu mogłoby być zmienione na stałe po znalezieniu pracy przez daną osobę.

Do redakcji „Charlie Hebdo” wkraczają zamachowcy i zabijają 12 osób. Na okładce tygodnika tego dnia była karykatura Houellebecqa w stroju wróżki przewidującego, że w 2022 będzie świętował ramadan. Tymczasem szwedzka prasa nagłaśnia przypadek prześladowanej pisarki Samiry Motazedi, której otwarta krytyka reżimu irańskiego skończyła się dla niej wyrokiem śmierci. Pomimo tego szwedzki urząd ds. migracji Migrationsverket odmawia jej azylu w Szwecji. W maju 2015 szwedzki PEN Club zaprasza do Szwecji z odczytami bangladeskiego pisarza i blogera. Niestety Ananta Bijoy Dash nie dostaje szwedzkiej wizy. Zostaje zamordowany we własnym domu w Bangladeszu przez mężczyzn uzbrojonych w maczety.

SZWECJA WITA IMIGRANTÓW

Jesień 2015 stanie się sprawdzianem z człowieczeństwa. Ponad milion uchodźców dotarło do Europy, która nie potrafiła poradzić sobie z taką masą ludzi. Zanim zaczęto mówić o kryzysie uchodźczym można było usłyszeć premiera Stefana Löfvena podkreślającego, że w jego Europie nie stawia się murów tylko pomaga. Że Szwecja będzie bronić takich wartości jak prawo do azylu dla ludzi szukających w Szwecji schronienia przed wojną i uciskiem. Gdy posłowie w parlamencie bili mu brawo, lider Szwedzkich Demokratów milcząco przyglądał się jego wystąpieniu. Potem jak mantra będzie powtarzał w wywiadach, że uchodźcom należy pomagać na miejscu, w państwach ościennych i tam kierować wsparcie powstrzymując w ten sposób falę migrantów. Ale to słowa szwedzkiego premiera mówiącego, że Szwecja jest otwarta i należy udzielić azylu, tym którzy go potrzebują powtarzały media na całym świecie.

Pod koniec 2015 o azyl w Szwecji ubiegało się już 162 877 osób, z czego 51 338 z Syrii. W tym samym czasie o azyl w Danii, Norwegii i Finlandii ubiegało się po ok. 20 000 – 30 000 uchodźców. I to był moment, kiedy cała polityka migracyjna pokazała swoją słabość. Ówczesny minister ds. migracji wspomina w dokumencie Pontusa Mattssona ”Tvärvändningen – om svängningen i flyktingpolitiken” (2017), że pakowano ludzi w Malmö do autobusów i wysyłano na północ Szwecji, bo dzięki temu zyskiwano 14-15 godzin na zastanowienie się, co z nimi zrobić.

Teraz już wszystkie partie chcą wypowiedzieć się w kwestii polityki migracyjnej. Odmawianie uchodźcom zgodnych z prawem i ludzkich procesów azylowych jest wstydem dla Europy podkreślała Åsa Romson z Partii Zielonych. Szefowa Partii Centrum Annie Lööe powie, że nie można odstępować od zasady, która mówi o prawie do azylu i udawać, że nie ma wojny, biedy i katastrof humanitarnych.

SZWECJA ŻEGNA IMIGRANTÓW

Wkrótce rząd podejmuje decyzję o wprowadzeniu nowych warunków dla ubiegających się o azyl. Zamiast stałego pobytu otrzymuje się pobyt czasowy, ogranicza się tzw. łączenie rodzin, wszystkie gminy w Szwecji mają obowiązek przyjmowania uchodźców. Rząd wprowadza 12 listopada 2015 nowe restrykcje: kontrole na granicach i przede wszystkim kontrole dokumentów. Zmienia się też retoryka premiera, który podkreśla, że należy podjąć kroki zmierzające do zmniejszenia liczby ubiegających się o azyl i stały pobyt w Szwecji. Zamiast tego uchodźcy mogą zwracać się o pomoc do innych krajów a szwedzkie prawo zostanie dostosowane do europejskiej zasady minimum.

ŹRÓDŁA:

  1. „Tvärvändningen – om svängningen i flyktingpolitiken” – szwedzki film dokumentalny z 2017, reż. Pontus Mattsson.
  2. Luciabeslutet
  3. SCB
  4. Elisabeth Åsbrink „W Lesie Wiedeńskim wciąż szumią drzewa
  5. Göran Rosenberg „Krótki przystanek w drodze z Auschwitz
  6. Krystyna Naszkowska „Wygnani do Raju. Szwedzki azyl
  7. Gellert Tamas „Mężczyzna z laserem. Historia szwedzkiej nienawiści
  8. Henning Mankell „Morderca bez twarzy
  9. Migrationsverket
  10. Wiktoria Michałkiewicz „Kraj nie dla wszystkich. O szwedzkim nacjonalizmie”
  11. Majgull Axelsson „Ja nie jestem Miriam