Kategorie
Kino nordyckie

Aalto – z miłości do architektury – film dokumentalny

Alvar Aalto powiedział kiedyś, że „Finowie są leśnymi małpami z ziemi Eskimosów”. Bez względu na to, czy mówił to na poważnie, to las, bliskość natury mocno odcisnęła się na jego architekturze. Lasy traktował po marzycielu. A marzył przede wszystkim o udoskonaleniu przestrzeni miejskiej szukając rozwiązań łączących siłę i zagrożenia płynące z natury. Skalą dla niej był człowiek. W budynkach, które projektował szczególną uwagę zwraca sposób operowania światłem. Ujarzmiał je w formie świetlików, dużych okien i falistej bryły. Słońce ma wypełniać wnętrze, ale tak, żeby go nie porażać natężeniem światła. Więc często je łamie. Był ulubionym projektantem Rockefellera. I ulubieńcem Ameryki lat 40. Przez jakiś czas uchodził za architekta komercyjnego, projektanta banków i biur. To on współtworzył wygląd sal konferencyjnych w nowojorskiej kwaterze głównej ONZ. Gdy pierwszy raz zetknęłam się z Aalto zobaczyłam budynek o surowej fakturze zatopiony w śniegu. Długo nie mogłam od niego oderwać oczu.

Budować dla ludzi

Na stronie „Design Stories” można przeczytać jakie wyjątkowe zdarzenie przyczyniło się do powstania filmu dokumentalnego „Aalto – z miłości do architektury” (2020) o największym fińskim architekcie i projektancie. Czas wciąż jest łaskawy dla Fina, którego prace zachwycają do dziś i do dzisiaj z powodzeniem się sprzedają. Ale film Virpi Suutari to nie tylko dokumentalna podróż w czasie do Finlandii sprzed drugiej wojny światowej i okresu pracy twórczej Alvara Aalto. To kolejna cegiełka, czy jak ktoś woli brakujące ogniwo w snuciu herstories. Bo to też film o wielkiej Ainie Aalto. Architektce, designerce, businesswoman.

Sztuka mówienia między wierszami wyśmienicie sprawdza się w filmie. Nieadekwatne do sytuacji ujęcia, wymowne spojrzenia, kontur twarzy zatopiony w myślach, to wszystko nadpisuje znaczenie tam, gdzie brakuje słów, lub tam, gdzie nie ma miejsca na ich nadmiar. Lub nie ma społecznego przyzwolenia. Nie było go, gdy Aina, która studiowała architekturę rozpoczyna karierę zawodową. I w jej czasach i dzisiaj, co niezmiennie przypomina Dominika Janicka (IG: bal_architektek), kobiety widziano raczej w roli projektantek wnętrz, form przemysłowych. Wielkie budowle i place budów okupowane były przez seksizm, który pewnie niejedną świetną architektkę zniechęcił do pracy w tej branży.

Czy Aalto wielkim architektem był?

Virpi Suutari robi więc film dokumentalny, który podejmuje się rozliczenia czasu z faktów. Padają w nim twierdzenia, które można uznać za przejaw wątpliwości co do wyjątkowego geniuszu Alvara Aalto. I próbę oddania wkładu pracy twórczej Aino w dorobku Alvara. Czy był genialnym kreatorem, który wchodził w dialog artystyczny z innymi twórcami? Jak w przypadku prac filmowych i fotograficznych Laszló Moholy’ego-Nagy? Mentorem, który intuicyjnie tworzył najlepsze pracownie? A może przedsiębiorcą, który umiał dostrzec talent innych, miał wewnętrzny dar do zjednywania sobie wpływowych ludzi?

Ten film stawia wiele pytań. Odpowiedzi myślę, że mogłaby udzielić osoba, która potrafi tropić w sztuce użytkowej te indywidualne napięcia, które bezbłędnie przypisuje się danemu twórcy. Może ktoś w grupie FB Sztuka Północy? Nam pozostaje się wahać i zastanawiać, dlaczego najlepsze projekty meblarskie Aalto tworzył tak długo jak współpracował z Otto Kornhonen? Dlaczego po śmierci Aino przeżył kryzys twórczy? Dlaczego stał się ponownie wielki, gdy w jego pracowni i u jego boku pojawiła się kolejna architektka Elissa Mäkiniemi? Ale zostawmy dywagacje. Tych kwestii na ten moment nie rozwikłamy. Ale jedno jest pewne „Aalto – z miłości do architektury” Virpi Suutari wpisuje się w ten sam nurt pytań, które poruszyła „Żona” Björna Runge.

Surowy dokument jak fiński krajobraz

„Aalto – z miłości do architektury” jest filmem równie surowym w formie jak fiński krajobraz. Kolaże starych zdjęć przeplatają fragmenty archiwalnych filmów. W tle głos męża reżyserki próbuje oddać głos Alvara czytając jego listy do Ainy. I ponownie jak to bywa u twórców nordyckich, skromne środki pozwalają lepiej oddać niuanse tak charakterystyczne w pracach małżeństwa Aalto.

Mięsem i treścią w nich ma być stawianie oporu rutynie. A sednem „umiarkowana intensywność” – jak wybrzmiewa w filmie. Aalto szuka nowatorskich rozwiązań. Projektuje eksperymentalny dom w 1954, w którym testuje budowę domu bez fundamentów. Zamiast nich wykorzystuje skały i kamienie, które są w miejscu, gdzie powstaje budynek. Projektowanie z tego, co zastaje na miejscu wkrótce stanie się jego znakiem rozpoznawczym.

Aalto szuka też optymalnych rozwiązań. W 1959 powstanie dom Louisa Carré we Francji. Z zewnątrz robi wrażenie małego, przytulnego domku. Wnętrze zaskakuje przestrzenią. Zastanawia się czego użytkownicy oczekują od architektury. Więc tworzy tak, jakby odpowiadał na nie. „Uczłowiecza przestrzeń”. Emanacją tego będzie projekt Sanatorium Paimio z 1933, które tworzy z perspektywy osoby leżącej w łóżku. W 1935 otwiera własną firmę. „Artek” produkuje meble, które wkrótce staną się największym dobrem eksportowym małej Finlandii. Przestrzeń publiczna, w której dominował Bauhaus i meble ze stalowych rur, z wytchnieniem ulgi zwraca się w stronę opływowych kształtów mebli z giętkiego drewna Aalto. Ich dystrybutorem w USA będzie prestiżowa i wpływowa firma New Furniture.

Czy architektura ma znaczenie?

Gdy po raz pierwszy zobaczyłam budynek zaprojektowany przez Aalto zaskoczyła mnie jego surowość. Był brzydki. Przypomniałam sobie teraz pewien wyjazd do Wiednia. Z H. zwiedzaliśmy Dom Hundertwassera. Pospolitość kamienicy naprzeciwko kłóciła się z żywiołem formy i kolorów projektu Austriaka. Czy chciałabym zamieszkać w takim domu? Ostatnio Magdalena Milert zapytała nas na swoim Instagramie, czy widok z okna mieszkania ma znaczenie? No ba. Mogę mieszkać w brzydkim budynku, ale nie chcę na taki patrzeć.

W filmie „Aalto – z miłości do architektury” pada informacja, że Alvar Aalto zaprojektował zabudowę centrum Helsinek, której nie udało się jednak zrealizować. Nie jestem architektką, żeby ocenić, czy to dobrze. Ale chciałabym zamieszkać w domu, który stapia się z otaczającą naturą wykorzystując jej największe atuty. Chciałabym zamieszkać w miejscu, w którym dobrze się żyje. A mam wrażenie, że takie domy projektował Aalto.

Gdzie obejrzeć Aalto – z miłości do architektury?

„Aalto – z miłości do architektury” w reżyserii Virpi Suutari obejrzałam w ramach 18. FF Millennium Docs Against Gravity, którego wersja on-line trwa do 3 października 2021. To mój ulubiony festiwal filmu dokumentalnego. Raz, że cena pojedynczego biletu w czasie festiwalu to zaledwie 11 zł, w karnecie nawet 7,71 zł. A dodatkowo na vod.mdag,pl przez cały rok można oglądać filmy z poprzednich edycji festiwali oraz art-house’owe fabuły.