[Ten tekst zawiera materiał reklamowy] Stało się to, czego nie spodziewałabym się w Szwecji. Powstał kanon kultury szwedzkiej wyznaczając tym samym przełomową cezurę w historii tego kraju. Szwecja idzie tym ruchem w stronę monokultury myślowej, a przecież właśnie odejście od niej było formacyjne dla szwedzkiej tożsamości. To dzięki niej Szwecja kojarzyła się z egalitarnością, z otwartością i z inkluzywnością, która burzyła bariery. Na niej urosło społeczeństwo realizujące marzenie o kraju dla wszystkich, niezależnie od pochodzenia, zamożności, stanu zdrowia, wieku i poglądów.
Tymczasem we wtorek, 2 września 2025 w Gustavianum, muzeum uniwersyteckim w Uppsali zaprezentowano “kulturkanonutredningen”, czyli wyniki rządowej ekspertyzy poświęconej stworzeniu kanonu kultury szwedzkiej. Kwestia jego opracowania była ważna dla Szwedzkich Demokratów i z ich inicjatywy stała się częścią porozumienia Tidöavtalet obecnie rządzącej koalicji. 21 grudnia 2023 rząd zlecił zadanie opracowania kanonu. Motywem jego stworzenia jest moim zdaniem niekończąca się wojna kulturowa, jaką toczy ta skrajnie prawicowa, ksenofobiczna partia, której przeżycie na scenie politycznej zależy od jej jątrzenia. O ile to za sprawą Szwedzkich Demokratów kanon powstał, to wcześniej o powstanie kanonu, ale jedynie literatury szwedzkiej zabiegali Liberałowie, jeszcze, gdy nazywali się Folkpartiet. Gdy w roku 2006 posłanka Cecilia Wikström, członkini Komisji Kultury zaproponowała jego stworzenie, wybuchła gorąca debata, w której Stefan Jonsson ostrzegał, że historia pokazała, że za każdym razem, gdy ktoś używał kanonu do jednoczenia społeczeństwa, w rezultacie prowadziło to do nasilania “nietolerancji, rasizmu, linczy, zamieszek i śmierci”. Debacie z 2006 towarzyszyły jednak zupełnie inne nastroje społeczne, niż obecnie. Wówczas apelowano o świat bez granic, co wkrótce zaowocowało deregulacją i masową migracją zarobkową do Szwecji. Obecnie Szwecja uszczelnia swoje granice i deportuje niechcianych imigrantów.
Niewłaściwa propozycja
W Szwecji przyjęło się, że o kulturze decydują ludzie kultury. A nie politycy. Stąd propozycję stworzenia kanonu kultury szwedzkiej, która wyszła od polityków – uznano za niewłaściwą. Ale zamówienie rządowe trzeba było zrealizować. Na czele zespołu opracowującego kanon stanął profesor historii Lars Trägårdh, co było o tyle odważną decyzją, że pan profesor nie należy do sztywnych i zacnych naukowców, którzy siedzą cicho. Przeciwnie, dołożył ognia do debaty wokół kanonu, gdy po wywiadzie dla gazety Partii Lewicy “Flamman” ukazał się na jej łamach artykuł z wiele mówiącym nagłówkiem, że Akademia Szwedzka powinna “zażyć LSD”.
Do współtworzenia kanonu profesor zaprosił społeczeństwo i grono ekspertów, między innymi rozmawiał z Maciejem Zarembą (Polski hydraulik i inne opowieści ze Szwecji), i każdy na dedykowanej kanonowi stronie mógł zgłaszać swoje propozycje i śledzić aktualności wokół jego powstawania. W efekcie sprawiło to, że różne organizacje zabiegały o spotkanie z profesorem, żeby namiastka ich historii trafiła do kanonu. Jak wyjaśniał Lars Trägårdh w rozmowie z SVT, kanon jest wypadkową oczekiwań wszystkich stron, co wcale nie znaczy, że zamknie on dyskusję o jego kształcie. Zanim go opublikował mówił w rozmowie z czasopismem “Vi”, że:
“kanon kultury szwedzkiej nie jest dyktatem, lecz punktem wyjścia. Halą odlotów z otwartymi oknami”.
Lars Trägårdh
Nie podzielam jednak jego nadziei, bo żyję w kraju lektur obowiązkowych, podziałów na kulturę wysoką i niską i widzę jak takie zamykanie się w myśleniu o kulturze i jej doborze nas ogranicza. O czym zresztą on sam wspomina w “Vi” opowiadając o kursie organizowanym na Uniwersytecie Columbia “The Core Curriculum”, który omawia zachodnioeuropejską cywilizację, rzecz w tym, że kurs odwołuje się głównie do “nauk nieżyjących białych mężczyzn”. A zatem cementuje bardzo ograniczone myślenie o kulturze zachodnioeuropejskiej.
Ministra kultury Parisa Liljestrand (konserwatywno – liberalni Moderaci) w rozmowie z SVT podkreśliła, że żadna inna współczesna ekspertyza nie była przedmiotem tak żywej debaty, jak ta. I rzeczywiście media społecznościowe i głównonurtowe od początku wybuchły, śledząc intensywnie prace zespołu przygotowującego kanon. Ludzie podkreślali, że Szwecja znajduje się w trudnym, bo bardzo spolaryzowanym momencie i kwestia “my” i “oni”, źle wpływa na nastroje społeczne. Pisze też o tym zespół Larsa Trägårdha w swoim raporcie “En kulturkanon för Sverige” wskazując, że o ile w sztokholmskim Södermalm niemal 80% z przepytanych mieszkańców potwierdza, że sobie ufa i czuje się w tej okolicy bezpiecznie, to już w Hageby w Norrköping zaledwie 20% ma takie odczucia. A kanon odbierano – z jednej strony – jako element pogłębiania podziału i podkreślania odrębności osób wychowanych bez jego znajomości. Z drugiej strony, część komentatorów zastanawiała się jednak czy właśnie nie byłoby dobrze odpowiedzieć sobie na pytanie, co to znaczy “my, Szwedzi”, i co było na tyle znaczące w historii Szwecji, że ukształtowało to, co wszyscy kojarzą z istotą szwedzkości.
Różnorodność a monokultura myślenia
Ogłoszenie kanonu kultury szwedzkiej zbiegło się z polską premierą książki Susan Hawthorne “Biblioróżnorodność” (2025). Otrzymałam z Biblioteki Analiz egzemplarz recenzencki [materiał reklamowy], który otwiera znamienny cytat w przekładzie Anny Alochno-Janas, tłumaczki “Biblioróżnorodności”. Jest to fragment z dziennika Virginii Woolf “A Writer’s Diary” z 1953, który został jednak wycięty z jego skróconej wersji, jaka ukazała się w Polsce w tłumaczeniu Magdy Heydel w 2007. Virginia Woolf pisze:
“Będę kontynuowała swoją przygodę, zmieniając się, otwierając umysł i oczy, odmawiając bycia stygmatyzowaną i zaszufladkowaną. Chodzi o to, by uwolnić swoje ja: pozwolić mu nabrać realnych kształtów, przestać je hamować”.
Anne Olivier Bell, która opracowała tę skróconą i okrojoną wersję dziennika zdecydowała, że możemy obejść się bez tych słów Virginii Woolf. Na mnie zrobiły tak mocne wrażenie, że wolałabym je poznać. Czy zatem mamy dobre narzędzia do tego, żeby okrajać kulturę do jej kanonu? Czy jesteśmy w stanie oddać całą istotę kultury ubierając ją w żelazne kanoniczne ramy? A może kanonem wykluczamy właśnie z myślenia o kulturze na tyle istotne zjawiska, wydarzenia, książki, że zmienimy sposób patrzenia na całą historię kultury?
Że to mogło być ukrytym zamiarem inicjatorów kanonu kultury szwedzkiej zaświtało mi, gdy słuchałam podcastu “Wallnor & PM”. PM Nilsson jest byłym sekretarzem stanu Ulfa Kristerssona. Stanowisko opuścił w cieniu skandalu, po tym jak ujawniono, że łowił objęte ochroną węgorze i okłamał policjanta. PM zachwycił się składem kanonu twierdząc, że:
“uwalniające jest, że z taką oczywistością wskazano w nim ekonomiczne wydarzenia jako swojego rodzaju bazę dla Szwecji, w kontekście kanonu kultury”.
Że tak się stanie mogliśmy się spodziewać, bo profesor Lars Trägårdh jest też przedsiębiorcą, a w wywiadzie dla “Vi” wspomniał, że chce rozszerzyć pojęcie kultury włączając do niego “inżynierię, religię, ekonomię, wynalazki, prawo”. Wyraźnie widać w zaprezentowanym kanonie, że dedykowano w nim przedsiębiorczości i ekonomii osobną listę a ruch społeczny, który de facto wywarł największy wpływ na ukształtowanie współczesnej Szwecji został zepchnięty bardziej do kąta, czyli między wiersze.
Susan Hawthorne w “Biblioróżnorodności” pisze, że:
“podobnie jak bioróżnorodność jest wskaźnikiem zdrowia ekosystemu biologicznego, tak indykatorem kondycji ekosystemu społecznego jest multiwersalizm, a kondycji branży wydawniczej – biblioróżnorodność”.
Dodaje też, że do rozkwitu kultury przyczyniają się “nieszablonowi, kreatywni twórcy”, a różnorodność według niej to “rozpowszechnianie lokalnej i zepchniętej na margines wiedzy, znajdującej się poza głównym nurtem”. Tak odbierałam kulturę szwedzką i edukację w szwedzkiej szkole, która nie mówiła mi co “powinnam” czytać tylko przyglądała się z uważnością literackim ścieżkom, którymi szwędałam się po historii literatury, pozwalając mi na samodzielne wybory, przemyślenia. Susan Hawthorne wyjaśnia, że równowaga polega na tym, że nikt nad nikim nie dominuje. A w moim odczuciu taki kanon kultury szwedzkiej będzie dominował nad wieloma wykluczonymi z niego wydarzeniami, dziełami, autorami. Już zresztą padły zarzuty, że jest w nim zbyt mało kobiet. Stanie się więc raczej bazą zjadającą pamięć o reszcie kultury, wypchniętej z niego. Susan Hawthorne pisze, że żeby uniknąć takiego wykluczenia, trzeba wesprzeć pluralizm. Eksperci przygotowujący raport o kanonie, rekomendują jego szeroką promocję. Czy jesteśmy zatem świadkami początku śmierci szwedzkiej różnorodności, wolności poszukiwań literackich, kulturalnych? Moim zdaniem, takie jest ryzyko.
Kanon kultury szwedzkiej dla wielu osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z poznawaniem Szwecji może stać się zawężającym punktem odniesienia, na podstawie którego wyrobią sobie zdanie o kraju i jego kulturze, w której nie rzuci się im w oczy, że to kraj niesiony przez historię na barkach społeczeństwa obywatelskiego (czego przejawem był choćby strajk kobiet), które odgruzowało kraj z wyzysku i nierówności, tak znamiennych dla elit w Djursholm. W zaprezentowanym kanonie nie znalazła się walka z maja 1971 o stuletnie więzy w Kungsträdgården, które miały iść pod nóż w związku z budową linii metra. To, co się wówczas działo w Sztokholmie jest historią w pigułce szwedzkiej sprawczości i solidarności, ale też dowodem silnego ruchu oddolnego, który do dzisiaj wyznacza sposób myślenia o mieście, w którym już wtedy nie chciano aut. Tysiące ludzi włączyło się do inicjatywy Alternativ stad, która zawiązała się po tym, jak przez Sztokholm przeszły buldożery zmiatając z powierzchni miasta całe kwartały zamieniając je w nowe centrum, które odbierano jako nieludzkie, bo wykluczające człowieka i stawiające w centrum auta. Walka o więzy była nierówna, bo była walką z administracją państwową i urzędnikami, których nie interesowało zdanie mieszkańców. A udało się ją wygrać dzięki sygnalistom zarówno w radzie miasta, w zarządzie zieleni, na Policji, w zarządzie wojewódzkim a nawet wśród osób zatrudnionych bezpośrednio do wycinki drzew. Gdy więc w nocy z 11 na 12 maja 1971 pod drzewami pojawili się pracownicy z piłami pod eskortą Policji z psami, były tam już dwa tysiące obrońców więzów. W ruch poszły pałki policyjne, ale też kamienie w stronę Policji. O walce o więzy, pracę doktorską obronił w 2005 Daniel Helldén, obecny współrzecznik partii Zielonych. W rozmowie z portalem Mitti.se podkreślał, że “almstriden” – pod taką nazwą przeszła do historii walka o więzy jest znamiennym przykładem szwedzkiego oddolnego ruchu obywatelskiego, który ponad wszelkimi światopoglądowymi i politycznymi różnicami połączył się w walce o swoje miasto, które odtąd priorytetowo traktowało pieszych, zbiorkom i rowerzystów. A co więcej ruch ten stał się punktem odniesienia dla uformowania szwedzkiego proekologicznego ruchu społecznego. Walka o więzy została zaproponowana na stronie zbierającej propozycje, które powinny trafić do kanonu. Ale z kanonu została wykluczona. Jak dotąd, trudno było zapomnieć o tym zrywie społecznym, bo drzewa były jego znamiennym pomnikiem. Niedawno przeczytałam, że więzy dotknęła choroba i niestety pójdą pod nóż. Podobno na razie nie wszystkie. Czy pamięć o nich przetrwa?
Co opowiadamy o sobie?
To, co sobie opowiadamy o naszej przeszłości, czemu oddajemy pamięć ma ogromne znaczenie dla budowania tożsamości narodowej. Społeczeństwo polskie kultywuje martyrologię, składanie wieńców, życie przeszłością i umartwianie się. Szwecja budowała pamięć o swoim społeczeństwie kultywując historię, której obecnie przypisuje się więcej fantazji niż rzeczywistości. Ale to właśnie Götiska förbundet – Związek Gotycki powstały w 1811 i historyk Erik Gustav Geijer stworzyli mit o Szwecji, do którego odwołuje się społeczeństwo myśląc o tym, co budowało jego siłę. Teoretycznie szwedzka narracja mogła utknąć w tym, w czym tkwi polska, bo pod Połtawą (8 lipca 1709) jak na łamach “Do Rzeczy” pisała Anna Szczepańska, Szwecja została rzucona na kolana przez Rosję. Zwycięstwo pod Połtawą uczyniło z Rosji imperium, wyznaczyło zmierzch mocarstwowej Szwecji i zmieniło europejski układ sił. Sto lat potem Szwecji groziło zniknięcie z mapy świata na wzór Polski i utrata niepodległości, przed czym uratowała ją szybka zmiana ustroju w 1809 (weszła do kanonu kultury szwedzkiej) i nowa polityka dynastyczna wraz z wyborem marszałka Bernadotte na następcę tronu.
I to wówczas Geijer sięga po pióro spisując historię Szwecji. Tworzy opowieść o państwie prawa rządzonego w sojuszu króla reprezentującego interes narodowy i chłopów, reprezentujących społeczeństwo. Geijer potępił arystokrację, oddał hołd walce chłopów z panami, sporo miejsca poświęcił Engelbrektowi, który nie zgadzał się z postępowaniem urzędników duńskich i stanął na czele rebelii przy wsparciu górników i chłopów. Historia Szwecji w jego interpretacji weszła do szkół i trafiła do podręczników, na przykład znalazła się w podręczniku autorstwa Clasa Theodora Odhnera “Lärobok i fäderneslandets historia: bearbetad för folkskolan” z roku 1877. A potem trafiła do zbioru tekstów źródłowych “Läsebok för folkskolan” (wszedł do kanonu kultury szwedzkiej) używanego w kraju aż do 1951. Odhner podtrzymał mit Engelbrekta, który przywrócił Szwecji wolność i niepodległość i zjednoczył społeczeństwo. I o ile miano świadomość, że historia w tej wersji była nacechowana romantycznym mitem, to dostrzegano zalety takiej jego wersji. Jak czytam w raporcie profesora Trägårdha, Per Albin Hansson w latach 30. podkreślał, że ten mit zbudował podziw dla ludzi, którzy mają odwagę walczyć o wolność, przeciwko niesprawiedliwości i uciskowi. Społeczeństwo przedstawiał jako “sól ziemi”. Z czasem mit ten ewoluował tworząc trzon szwedzkiej tożsamości zbudowanej na ruchu społecznym, z którego wyłoniły się w końcu związki zawodowe a te pokazały ludziom, że dobrego kraju nie buduje się na dobroczynności i zrzutkach bogaczy tylko na podatkach. Tak zbudowano szwedzkie państwo dobrobytu. Szwecja w okresie międzywojennym zamiast rozprawiania o utraconej wielkości, żałowania swojego upadku, postawiła na przyszłość. Socjaldemokracja na plakatach przedwyborczych w 1936 mówi o Framtidsfolket – Społeczeństwie Przyszłości. Gdy opowiada się w Szwecji o kraju, to podkreśla się symbiozę przemysłu, demokracji, państwa opiekuńczego i dobrobytu. Engelbrekta zastąpiło volvo stając się symbolem american dream w wersji szwedzkiej. Szwecja stała się z jednego z najbiedniejszych krajów Europy, jednym z najbogatszych państw świata.
Kto ma prawo rozmawiać o kanonie kultury szwedzkiej?
Tego samego dnia, gdy opublikowano raport poświęcony kanonowi kultury szwedzkiej, wieczorem telewizja publiczna SVT zorganizowała debatę o nim. Wzięła w niej udział Parisa Liljestrand, ministra kultury z ramienia konserwatywno-liberalnych Moderatów i Lawn Redar reprezentująca Socjaldemokrację. Posłanka Szwedzkich Demokratów Jessica Stegrud skomentowała na X ich wystąpienie stwierdzając, że:
“wymowne jest, że o kanonie kultury szwedzkiej rozmawia urodzona w Szwecji Kurdyjka i Pers”.
Jessica Stegrud
W odpowiedzi na to Parisa Liljestrand opublikowała post na Instagramie pisząc w nim, że przyjechała do Szwecji jako trzyletnie dziecko a Szwecja jest tym miejscem na ziemi, które nazywa swoim domem i dodała, że czuje się zaszczycona, że może reprezentować Szwecję jako jej ministra kultury. I zapytała Jessicę Stegrud, czy z powodu swojego pochodzenia nie powinna brać udziału w debacie?
Minister ds. migracji Johan Forsell podbił na X pytanie prosząc o wyjaśnienie, o co Stegrud chodzi? Premier Ulf Kristersson reagując na słowa posłanki Szwedzkich Demokratów w TV4 Nyheterna stwierdził, że mają “obegriplig ton”, co można przetłumaczyć jako “niepojęty ton” i domagał się, żeby sprecyzowania o co jej chodzi? Lawn Redar, która urodziła się w Szwecji a szwedzki jest jej pierwszym językiem, na X dawała do zrozumienia, że słowa Stegrud ponownie ujawniły korzenie Szwedzkich Demokratów. A główny ekonomista neoliberalnego think tanku Timbro Fredrik Kopsch podsumował na X, że dla Szwedzkich Demokratów żadnego znaczenia nie ma jak dalece ktoś zintegrował się ze społeczeństwem szwedzkim, jeśli ma inny kolor skóry.
Susan Hawthorne w “Biblioróżnorodności” pisze jak uciszano w debacie publicznej miliony ludzi dzięki lansowaniu tezy, że o pewnych sprawach mają prawo wypowiadać się wyłącznie do tego upoważnione osoby. Niezależnie od tego, co miała na myśli polityczka Szwedzkich Demokratów, kanon kultury szwedzkiej będzie moim zdaniem elementem uciszania debaty, w której ważniejsze stanie się lansowanie na siłę kanonu jako punktu wyjścia dla myślenia o szwedzkiej kulturze a docelowo o tożsamości Szwecji. A taka dominacja, łatwo prowadzi do zachwiania równowagi. Niezależnie, czy chodzi o dominację szkodników w ekosystemie, o dominację elementów kultury czy o dominację interesu najzamożniejszych.
W 1946 roku wprowadzono w Szwecji nową pedagogikę, która miała się skupiać na uczeniu krytycznego myślenia, co miało być szczepionką na autorytarne myślenie, które zbudowało nazistowskie Niemcy. Naziści w edukacji dostrzegali zagrożenie, bo bali się samodzielnie myślących ludzi. Dla mnie listy lektur, kanony kultury są zaprzeczeniem wolności myślenia, bo narzucają nam co mamy myśleć o kulturze. Ustawiają nas niejako w pozycji odbiorcy pewnej idei na temat kultury. Gdzie tu miejsce na niezależność myślenia?
PS Kanon kultury szwedzkiej ma już stronę na Wikipedii, gdzie wymieniono, co w niego wchodzi.
Źródła – Kanon kultury szwedzkiej:
- Victor Malmcrona „Almstriden gav folket en röst”, 14.05.2021. Dostęp: 10.09.2025, godz. 18:30. Link: https://www.mitti.se/nyheter/almstriden-gav-folket-en-rost-6.27.8802.cf45dcbfaa.
- Lars Trägårdh, Gunilla Kindstrand, PJ Anders Linder, Helene Biller, Eric Arborén Åström, Felicia Gaumont Skaarud, Björn Östbring „En kulturkanon för Sverige. Betänkande av kommittén En kulturkanon för Sverige”, 08.2025. Link: https://www.regeringen.se/contentassets/bbb7403c693c4c9cad9758918611bdab/en-kulturkanon-for-sverige-sou-202592.pdf.
- SVT Nyheter Direkt, „Nu presenteras Sveriges kulturkanon”, 2.09.2025.
- Rebecca Lundberg, Joachim Voss Sundell „Här är Sveriges nya kulturkanon: Strindberg och Pippi Långstrump”, 2.09.2025. Dostęp: 3.09.2025, godz.15:00. Link: https://www.svt.se/kultur/sveriges-kulturkanon-presenteras-svt-sander-live.
- Erik Nilsson, Mimmi Nilsson, Ruben Grive „SD-topp får massiv kritik efter inlägg om politikers ursprung”, 3.09.2025. Dostęp: 3.09.2025, godz. 14:22. Link: https://www.svt.se/kultur/sd-ledamoten-far-mothugg-av-m-efter-svt-debatten.
- Torbjörn Ivarsson „Kritik mot SD-ledamots kanonkommentar”, 3.09.2025. Dostęp: 3.09.2025, godz. 14:42. Link: https://www.dn.se/kultur/kritik-mot-sd-ledamots-kanonkommentar/.
- Mats Knutson „SD-tweet skapar nya slitningar i Tidö”, 3.09.2025. Dostęp: 3.09.2025, godz. 20:07. Link: https://www.svt.se/nyheter/inrikes/sd-tweet-skapar-nya-slitningar-i-tido.
- „Almstriden 1971”. Dostęp: 10.09.2025, godz. 18:32. Link: https://stockholmskallan.stockholm.se/teman/stockholmshandelser/almstriden-1971/.