W Szwecji partie lewicowe uważają, że są takie obszary działalności biznesowej, którymi nie powinien kierować zysk. I dlatego uznano, że taką działalność powinno prowadzić wyłącznie państwo a państwowe spółki powinny kierować się dobrem społeczeństwa.
Państwowe spółki
W Polsce, gdy mówimy o państwowych spółkach, mamy na myśli:
-> spółki Skarbu Państwa, czyli takie, w których państwo ma 100% udziałów, np. PKP Intercity, Polskie Koleje Państwowe.
-> spółki z udziałem Skarbu Państwa, czyli takie, w których państwo nie ma 100% udziałów, np. Orlen, PZU, PGE, Tauron, Bank Polski, Torpol.
W Szwecji mówi się po prostu: państwowa spółka lub spółka z udziałem państwa.
Dobro społeczeństwa na pierwszym miejscu
Szwedzka lewica uważa, że państwowe spółki powinny kierować się dobrem społeczeństwa, bo realizują wartość dla społeczeństwa, o której nie świadczy poziom osiągniętego przez nie zysku i zysk w tych spółkach nie powinien też być najważniejszym celem.
Taką spółką jest Systembolaget – państwowy monopolista w obrocie alkoholem. Gdy 1 października 1955 powołało tę spółkę, Szwecją rządził premier Tage Erlander a Socjaldemokracja rządziła nieprzerwanie od 1932 do 1976 budując folkhemmet – szwedzkie państwo dobrobytu, w którym wszystkim żyje się dobrze a nie wyłącznie najbogatszym.
Żeby uporać się z alkoholizmem, który niszczył ubogie rodziny, odebrano w Szwecji przedsiębiorcom prawo do handlu alkoholem. Uznano bowiem, że trzeba ograniczyć sprzedaż alkoholu, a handlowi alkoholem musi towarzyszyć przede wszystkim troska o zdrowie społeczeństwa, bezpieczeństwo rodzin i bezpieczeństwo publiczne.
Uznano, że nie może być tak, że zyski z handlu alkoholem konsumują przedsiębiorcy a za skutki alkoholizmu płaci całe społeczeństwo: rozpadem rodzin, alkoholowymi domami i domową przemocą, utraconym dzieciństwem, wzrostem przestępczości.
Partie prawicowe walczą o prawa biznesu
Partie prawicowe cały czas walczą o zlikwidowanie monopolu Systembolaget, co już częściowo się udało. Za rządu Ulfa Kristerssona deregulowano sprzedaż detaliczną umożliwiając sprzedaż alkoholu w browarach, destylarniach i innych małych manufakturach alkoholu.
Zastanawiam się, kiedy społeczeństwo zapłaci problemami za tę deregulację? Tacyt pisał, że:
„Chciwość i bezczelność to główne wady możnych”
Tacyt
Odchodzącej koalicji niebiesko-brunatnej, która reprezentuje elity gospodarcze i finansowe to nie obchodzi, bo grunt, że firmy będą więcej zarabiać. A jakby co, to firmy zrzucą się na grant dla NGO, które w celach statutowych ma walkę ze skutkami alkoholizmu albo ufundują stypendia dla dzieci z rodzin alkoholowych i zarobią na tym: dzięki PR i bezpłatnej reklamie mediów informujących o ich dobroczynności… Może to dlatego największe bale charytatywne organizują przedsiębiorcy, których firmy działają najbardziej destrukcyjnie na społeczeństwo?
Dlatego państwowe spółki, w Polsce spółki Skarbu Państwa – nie powinny stawiać sobie za nadrzędny cel: zysku, tylko dobro społeczeństwa. Jest takie powiedzenie:
„Chciwy dwa razy traci”
A my naprawdę w Polsce tracimy z powodu chciwości alkoholowego lobby…