Jan Długosz w Raciborowicach, czyli nie siedź w domu, idź na literacką wycieczkę

Wraz z pierwszymi pąkami na drzewach rozpoczynam sezon mikropodróżowania literackiego. Szukam miejscówek, które mają jakiekolwiek, nawet najdrobniejsze związki z literaturą. Bardzo pomocna w tym jest akcja Koła Grodzkiego PTTK „Nie siedź w domu – idź na wycieczkę”, która w 2016 roku jest organizowana po raz czterdziesty czwarty i będzie trwać do 23 października. W tym sezonie zostanie zorganizowanych ok. 50 wycieczek, od tego roku dodatkowo nie jest pobierana opłata przewodnicka. Jedyny koszt wycieczek to dojazd (bilety autobusowe, czasem PKP lub bus). Wszyscy spotykamy się razem na miejscu zbiórki, dojeżdżamy do punktu startu i razem z przewodnikiem jedziemy w trasę, którą też kończymy razem wracając do Krakowa. Kolejne trasy wycieczek są publikowane co miesiąc na stronie Koła Grodzkiego – tutaj. O zeszłorocznych wycieczkach pisałam tutaj oraz tutaj, a tutaj dlaczego warto pojechać w okolice Wieliczki i jeszcze tutaj o Władysławie Reymoncie w Łazach.

 

PTTK_Szkal_Kociuszki_2

 

W wycieczkach biorą udział gównie emeryci, czasem jakaś babcia weźmie ze sobą wnuka, bywa, że wpadną studenci, ale średnia wieku to pewnie 55+. Trasy zawsze nizinne, w tym roku mają być nieśpieszne, ok. dziesięciokilometrowe, z jednym, czasem dwoma postojami na kanapki. Dobrze jest mieć wtedy coś do siedzenia (ja chodzę z matą do fitness, którą kupiłam w Decathlonie). Spacerujemy gównie lasami, łąkami i polami, więc po drodze rzadko jest możliwość kupienia czegoś do picia i jedzenia, ale zdarza się, że zatrzymujemy się w wiejskim sklepiku na lody. Część osób chodzi z kijkami, z pewnością przydają się dobre buty trekkingowi, zabezpieczenie przed deszczem, polecam świetną pelerynę, którą kupiłam w Decathlonie (taką jak tutaj, teraz w bardzo dobrej cenie 89, 99 zł) – sprawdza mi się i na rowerze i w trasie. Zasada jest taka, że zawsze, bez względu na pogodę, przewodnik Koła Grodzkiego PTTK czeka na wszystkich w miejscu zbiórki i z tego, co się dowiedziałam, zawsze przychodzi kilka osób. Czasami na trasie są płatne obiekty, np. jaskinie, ale nigdy nie ma obowiązku ich zwiedzania, zazwyczaj wygląda to tak, że część grupy zwiedza obiekt, a pozostali wypoczywają w tym czasie. Wszyscy za to zwiedzamy po drodze wiejskie kościółki, czasem izby regionalne czy ośrodki kultury. Ale to zależy od przewodnika, jedni dbają z wyprzedzeniem o otwarcie zamkniętych obiektów i w tym miejscu szczególnie polecam przewodnika Pana Edwarda Fietko, człowieka, który serce zostawia na szlaku, z wielką pasją i zaangażowaniem przygotowując wycieczki. Co więcej to bardzo koleżeński przewodnik, który zawsze, gdy dostajemy w prezencie jakieś gratisy, informatory, bierze kilka sztuk dla kolegów z PTTK. Do tego ma głos stworzony do oprowadzania. Zdarza się, że na szlak idzie ponad 50 osób, a on mówi tak donośnie, że śmiejemy się, że słychać go w promieniu kilku kilometrów. W sobotę przeszliśmy „Szlak Kościuszki”, to ok. 10 kilometrowa trasa, start o 9:00 i powrót do domu ok. 14:02 z Bosutowa. Spotkaliśmy się na pętli na os. Piastów i stamtąd od razu idziemy na szlak, koło zalewu na Dłubni w stronę Raciborowic. I jeśli jest powód literacki, dla którego warto się tam wybrać, to jest nim Jan Długosz.

 

PTTK_Szlak_Kociuszki_Zalew_na_Dubni

 

Zdjęcie: Zalew na Dłubni

 

Jan Długosz ma 48 lat, gdy obejmuje parafię w Raciborowicach. Do Krakowa stąd, nawet jak na ówczesne warunki, jest niedaleko, czego dowodem jest fakt, że pokonaliśmy tę trasę na piechotę. Kanonik nieustannie pracuje wówczas nad dziełem swojego życia, któremu w sumie poświęci 25 lat, pisząc je aż do śmierci. „Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego” (łac. Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae) zapewnią mu tytuł ojca polskiej historiografii. W Raciborowicach, które obejmuje, ciągnie się od lat budowa kościoła pw. św. Małgorzaty. Pieniądze na jej dokończenie zapewni właśnie Długosz, dzięki któremu w latach 1471 – 1476 zostają ukończone prace. Upamiętni to herb fundatora – Wieniawa, który zwieńcza portal schodkowy, przez który prowadzi wejście do budynku.

 

PRZYPADEK ZMIENIA ŻYCIE JANA DŁUGOSZA

Jednak to przypadek sprawił, że dzisiaj możemy czytać o Janie Długoszu, bo w domu Janka nie przelewało się, co w świecie hierarchii społecznych, bez większych szans na awans, oznaczało równie ubogie życie. Wprawdzie o tym, że Janek ma zostać księdzem dawno podjęto decyzję, ale gdyby nie pewien zwrot w jego rodzinie, jak nic zostałby proboszczem, o którym świat by nie usłyszał. Stało się jednak inaczej. Ojciec Janka był rycerzem uczestniczącym w bitwie pod Grunwaldem. Zresztą podobnie jak stryj i to właśnie ich relacje świadków ówczesnych wydarzeń posłużą potem Długoszowi do opisania wydarzenia w wielkiej kronice, którą pisze prawie całe życie. Ojciec pojmał komtura krzyżackiego a w dowód ogromnej odwagi i oddania otrzymał w nagrodę starostwo brzeźnickie, a potem podrzędztwo w Nowym Mieście Korczynie, co znacząco poprawiło sytuację finansową w dużej rodzinie skorego do figli ojca Janka, który zdążył spłodzić w sumie kilkanaścioro dzieci.

 Koci_w._Magorzaty_w_Raciborowicach1

 

Zdjęcie: Kościół pw. św. Małgorzaty w Raciborowicach

 

Gdyby przyglądnąć się losom Długosza, to układają się one według dość klasycznego scenariusza. Matka rodzi dziecko po dziecku, umiera, chłopiec wcześnie zostaje osierocony, ojciec bierze kolejną kobietę, z którą mały nieszczególnie się lubi. Na szczęście ma dobry kontakt z ojcem, trzeba dodać, niezłym gawędziarzem, którego dzieciaki słuchają z rozdziawionymi buziami. A stary rycerz ma o czym opowiadać. Janek ma 6 lat i zostaje wysłany do szkoły parafialnej w Nowym Mieście Korczynie. O ile tam uczy się czytać i pisać w języku łacińskim i kaligrafować, o tyle żywą historię poznaje w domu, w najlepszy z możliwych sposobów, słuchając wciągających opowieści ojca. Ma 13 lat, gdy w 1428 zapisuje się na Wydział Sztuk Wyzwolonych Akademii Krakowskiej. Studiuje tam historię dawną na podstawie m.in. Kroniki Wincentego Kadłubka i literaturę. Ma 16 lat, gdy kończy naukę, ale bez żadnego stopnia naukowego i zostaje notariuszem w kancelarii biskupa krakowskiego Zbigniewa Oleśnickiego. Kompetencje społeczne i to, co nazywamy inteligencją emocjonalną plus ogromna pracowitość przyczynią się do szybkiego awansu chłopaka, który unika sporów, na wszystko się godzi i ciężko pracuje. Janek zostaje sekretarzem, a potem kanclerzem, z powodzeniem prowadząc kancelarię biskupa. Ma 21 lat, gdy przyjmuje święcenia kapłańskie i zostaje kanonikiem krakowskim.

 

 PTTK_Szlak_Kociuszki_32

 

Zdjęcie: Postój podczas wycieczki z takim widokiem

Jest rok 1457, Długosz ma 42 lata, gdy rozpoczyna służbę królewską. Zaznaczy się jako ekspert do spraw krzyżackich i dyplomata biorący udział w wielu rokowaniach, w których uczestniczył jeszcze pracując dla biskupa Oleśnickiego. Bardzo się zresztą przysłużył swojemu pracodawcy, dla którego wyjednał kapelusz kardynalski, pierwszy w historii Kościoła polskiego. W wieku 52 lat zostaje Jan Długosz wychowawcą i nauczycielem dzieci Kazimierza Jagiellończyka: Władysława, Kazimierza, Jana Olbrachta, Aleksandra i Zygmunta. Długosz genialnie wypełni zadanie. Lekcje z nim gwarantowały nie tylko gruntowne wykształcenie, przekazał też chłopcom zamiłowanie do książek i historii. Uważał bowiem, że „wiedzieć tylko to, co dzieje się za naszych czasów, znaczy to samo co nigdy nie dorosnąć”.

 

 PTTK_Szlak_Kociuszki_4

My kontynuujemy wycieczkę szlakiem malowniczej Doliny Dłubni i kończymy w Bosutowie, gdzie wsiadamy w autobus aglomeracyjny 297, który dowozi nas na Krowodrzę. Polecam zakup biletu dwukrotnego kasowania za 7,60 (oszczędza się 40 gr). Mój koszt wycieczki: bilet miejski dwukrotnego kasowania 7,20 zł + bilet aglomeracyjny dwukrotnego kasowania 3,80 zł. W sumie 11 zł.

 

Chcesz być na bieżąco z informacjami? Zamów bezpłatny newsletter i polub Fanpage Recenzentka.blox.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.