Kategorie
Kraje nordyckie

Islamofobia zniknęła ze Szwecji

Islamofobia zniknęła ze Szwecji. Przynajmniej na papierze. W grudniu 2024 rząd Ulfa Kristerssona przyjął nowy plan działania przeciwko rasizmowi i przestępstwom z nienawiści, w którym pojęcie islamofobia postanowiono zastąpić terminem antymuzułmański rasizm. Tym samym słowo islamofobia miało zniknąć z oficjalnych dokumentów. Ministra Spraw Zagranicznych, moderatka Maria Malmer Stenergard podczas debaty w Riksdagu uzasadniała tę zmianę tym, że słowo islamofobia kojarzy się raczej z czyimś “irracjonalnym lękiem” wobec islamu. Rząd wprowadził szersze pojęcie antymuzułmańskiego rasizmu, które mieści w sobie również islamofobię, więc odtąd działania antydyskryminacyjne miały być ukierunkowane kompleksowo. Dla osoby z zewnątrz wydawało się to logiczne, ale czy na pewno? O pomoc w zrozumieniu tej zmiany poprosiłam dra Karola Wilczyńskiego, nauczyciela akademickiego, organizatora społeczności i stratega komunikacji w Agencji Pol (https://fundacjapol.pl/). Dr Karol Wilczyński zajmuje się migracjami, islamofobią i mediami. Wykłada w Jagiellońskim Centrum Studiów Migracyjnych (https://jcsm.uj.edu.pl/), współpracuje z wieloma organizacjami pozarządowymi. Publikuje regularnie na swoim Instagramie: wilczynski.karol.

Decyzja szwedzkiego rządu jest klasycznym przykładem pozornie racjonalnego kroku, który w praktyce wygrywa populistyczna prawica, nawet jeśli nie ona go inicjuje. Mechanizm jest prosty: każda tego rodzaju zmiana terminologiczna wchodzi w przestrzeń publiczną jako prowokacja, a nie jako spokojne wyjaśnienie. Co najważniejsze, konsekwencją nie będzie lepsza ochrona muzułmanów przed dyskryminacją, lecz wielotygodniowa debata o słowach – debata, którą promują i de facto zaczęli populiści.

Niebawem mogliśmy się przekonać jak ten mechanizm działa w rzeczywistości. Rząd wprowadził tę zmianę pod koniec 2024 roku, ale robienie z tego tematu w tak odległym od wyborów terminie, mogło zostać przez strategów skrajnej prawicy ocenione jako marnowanie okazji. Czekano więc na lepszy moment, który pojawił się 15 marca 2026, gdy Ministerstwo Spraw Zagranicznych upamiętniając ustanowiony przez ONZ Międzynarodowy Dzień Zwalczania Islamofobii podało na Instagramie, że:

“antymuzułmański rasizm nigdy nie spotka się z akceptacją”.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Szwecji

Rzecz w tym, że w treści posta użyto słowa islamofobia. Zareagował na to oczywiśćie poseł Szwedzkich Demokratów Richard Jomshof kierując pod adresem ministry interpelację (2025/26:396), w której następstwie doszło w Riksdagu do wymiany zdań i późniejszej medialnej debaty. A jak podsumował dr Karol Wilczyński:

Jomshof dostał na tacy temat na kampanijne lato, i to dosłownie: interpelacja, Riksdag, list otwarty Egyptsona, artykuł Lindberga w Aftonbladet: cały ten łańcuch wydarzeń służy SD bardziej niż komukolwiek innemu.

Dr Karol Wilczyński zgodził się też, że na tej taktyce wygrywa cała prawica:

Umiarkowana centroprawica (Moderaci, Liberałowie) wykonuje nominalną (ale nie realną z perspektywy ofiar islamofobii) zmianę, radykalna prawica zbiera żniwo.

Islamofobia narzędziem uciszania krytyki?

Poseł Sverigedemokraterna uważał, że pojęcie islamofobia używane jest przez islamistów do uciszania krytyki pod ich adresem, ale też do wywierania presji na nowoczesnych muzułmanach, którzy angażują się w walkę o prawa kobiet i wspierają demokratyczne reformy. Dr Karol Wilczyński podkreśla jednak, że pojęcie islamisty jest zmitologizowane i pyta kim są konkretnie “islamiści”, o których pisze Jomshof. Rzecz w tym, że szwedzka debata wokół islamu, muzułmanów i imigrantów na ogół pełna jest niejasności, dwuznaczności, od których – gdy wybucha temat – łatwo się odciąć, posądzając innych o złą intencję, brak zrozumienia, niewłaściwą interpretację. Przodują w tej taktyce Szwedzcy Demokraci i obecna wicepremiera Ebba Busch (Chrześcijańscy Demokraci). A najlepszym demaskatorem tej taktyki jest wspomniany tu redaktor naczelny “Aftonbladet” Anders Lindberg.

Richard Jomshof podczas debaty w Riksdagu przypomniał, że gdy w marcu 2021 rząd francuski zdecydował o zaprzestaniu używania pojęcia islamofobia, prezydent Erdoğan domagał się poddania Macrona badaniom psychiatrycznym. Polityk Szwedzkich Demokratów podkreślał, że strategią islamistów jest oskarżanie o islamofobię każdego, kto wyraża uzasadnioną krytykę pod ich adresem i jest to według niego sposobem na umacnianie ich pozycji na świecie. Jako niepokojące odbierał więc zachowanie polityków, partii politycznych i dziennikarzy, którzy – jak pisał – dali się złapać na manipulację islamistów. Pytał więc, dlaczego rząd Ulfa Kristerssona nadal posługuje się problematycznym pojęciem islamofobia.

Maria Malmer Stenergard odpowiedziała, że podziela jego postrzeganie pojęcia islamofobia jako problematyczne, ale ministerstwo porusza się w kontekście międzynarodowym, w którym to słowo funkcjonuje. Usprawiedliwiła się, że publikacja w mediach społecznościowych Ministerstwa Spraw Zagranicznych ukazała się 15 marca w nawiązaniu do ogłoszonego przez ONZ Międzynarodowego Dnia Zwalczania Islamofobii. A upamiętnianie różnych świąt i rocznic służy budowaniu relacji przez administrację rządową. Dodała, że rząd preferuje zwrot antymuzułmański rasizm.

Do debaty w Riksdagu włączył się inny poseł Szwedzkich Demokratów Nima Gholam Ali Pour, który podkreślał, że o ile nikt nie powinien być przedmiotem nienawiści, dyskryminacji czy uprzedzeń tylko dlatego, że jest muzułmaninem, to czym innym jest narzucanie swojej religii reszcie społeczeństwa. Poseł SD dodawał, że “sprzeciwianie się islamizacji społeczeństwa szwedzkiego” nie oznacza, że jest się rasistą. A tak postrzega to według niego wiele muzułmańskich organizacji działających w Szwecji. Nima Gholam Ali Pour podkreślał, że islamofobią nazywa się sprzeciw wobec noszenia hidżabu w miejscu pracy, sprzeciw wobec ramadanu w szkołach czy jakąkolwiek krytykę organizacji muzułmańskich. Na dowód tego przytoczył słowa dziennikarki Sofie Löwenmark, która była zdania, że z powodu łatki islamofoba nie da się już w Szwecji prowadzić ani śledztwa dziennikarskiego, ani badań nad islamizmem. Poseł SD przypomniał na poparcie jej słów przypadki dwóch naukowców Magnusa Ranstorpa i Sameha Egyptsona dodając, że pojęcie islamofobia służy aktualnie do uciszania ludzi, w tym naukowców. I apelował, żeby częścią debaty publicznej było prawo do krytyki islamu i islamizmu. Głosy za tym, żeby dało się w debacie publicznej rozmawiać bez oskarżeń o bycie islamofobem padały zresztą od lat. Były minister integracji Erik Ullenhag (partia Liberałów) podczas jednego z paneli dyskusyjnych w Almedalen w 2014 zwrócił uwagę, że ludzie powinni móc rozmawiać o Szwedach dołączających w Syrii do ISIS bez posądzania ich o islamofobię.

Głos w Riksdagu zabrał też Jamal El-Haj, niegdyś poseł Socjaldemokracji, a aktualnie bezpartyjny, czyli tzw. dziki – den vilde. Poseł odwoływał się do pojęcia wolności religijnej jako jednego z fundamentów demokracji i uważał, że każdy powinien mieć zagwarantowane prawo do życia zgodnie ze swoją religią, co według niego jest nieustannie łamane. Podkreślał, że rzucanie podejrzeń pod adresem jakiejś grupy, ograniczanie jej praw i dyskryminowanie nie jest tylko problemem jednostki a świadczy o niepokojących zmianach w obrębie całego społeczeństwa. Powołując się na dane rady ds. zapobiegania przestępczości Brottsförebyggande rådet (Brå) – The Swedish National Council for Crime Prevention podkreślał, że co roku dochodzi w Szwecji do przestępstw, których motywem jest islamofobia. Odpowiadając, Maria Malmer Stenergard przypomniała, że w Szwecji obraza uczuć religijnych nie jest przestępstwem, można więc wyrażać się lekceważąco na temat religii, a wolność religijna jest zagwarantowana w konstytucji. Natomiast tym co jest karalne jest wyrażanie obraźliwych i nawołujących do przemocy słów pod adresem danej grupy religijnej. Natomiast, to czy przekroczono granicę krytyki religii czy podżegano do przemocy lub nienawiści ustala zawsze sąd. Używanie pojęcia antymuzułmański rasizm zamiast islamofobia według ministry przenosi ciężar z religii na człowieka. Maria Malmer Stenergard podkreśliła, że zmiana języka ma chronić osoby, które padają ofiarą rasizmu, dyskryminacji i gróźb tylko dlatego, że są muzułmanami. Ministra dodała, że rząd działa również na rzecz zmiany terminologii na poziomie UE zabiegając o usunięcie pojęcia islamofobia i zastąpienie go zwrotem, któremu w języku angielskim odpowiada anti-Muslim racism lub anti-Muslim hatred.

Richard Jomshof podkreślił, że aktualnie najbardziej prześladowaną grupą religijną na świecie są chrześcijanie i zwrócił się do ministry z pytaniem, czy rząd nie rozważa wprowadzenia dnia upamiętniającego chrystianofobię analogicznie do Międzynarodowego Dnia Zwalczania Islamofobii. Maria Malmer Stenergard przypomniała, że 15 marca nie przez przypadek został wybrany na Międzynarodowy Dzień Zwalczania Islamofobii, bo w tym dniu doszło do ataku na meczet w Christchurch w Nowej Zelandii, podczas którego biały suprematysta zamordował 51 osób i ranił kolejnych ponad 80 podczas muzułmańskiej piątkowej modlitwy.

List otwarty do ministry spraw zagranicznych

Na debatę w Riksdagu zareagował wspomniany w niej dr Sameh Egyptson. W 2023 roku Sameh Egyptson obronił na Uniwersytecie w Lund pracę doktorską pod tytułem “Global politisk islam? : Muslimska brödraskapet & Islamiska förbundet i Sverige” [Globalny islam polityczny?: Bractwo Muzułmańskie i Liga Islamska w Szwecji]. W liście otwartym pisał, że pojęcie islamofobia prowadzi do zacierania granicy pomiędzy krytyką religii i ideologii a faktyczną dyskryminacją muzułmanów. Obawiał się, że to prowadzi do ograniczania debaty i prawa do wyrażania publicznie krytyki pod adresem idei religijnych. Kierunek rządu, który wyszedł z inicjatywą zmiany terminologii na poziomie Unii Europejskiej oceniał pozytywnie.

W długim wpisie skierowanym do Marii Malmer Stenergard streścił fragmenty swojego doktoratu, w którym pojęciu islamofobii poświęcił sporo miejsca. Pisał, że pojęcie to jest efektem działalności lobby, które używając narracji o dyskryminacji, ograniczaniu praw muzułmanów dążyło do dialogu religijnego, ale wyłącznie po to, żeby osiągnąć swoje cele, czyli ułatwić szerzenie się islamu w krajach zachodnioeuropejskich. Przypomniał o tym jak w 1998 roku organizacja zrzeszająca młodych muzułmanów Sveriges unga muslimer stwierdziła, że rzekomo otrzymała list z groźbami, podpisany przez organizację zrzeszającą młodych chrześcijan Sveriges Kristna Ungdom. W efekcie doszło do spotkania szwedzkich organizacji religijnych i wystosowania publicznego oświadczenia, w którym odcięto się od listu i zachęcano muzułmanów do czucia się w Szwecji jak w domu i praktykowania swojej wiary na równych zasadach z chrześcijanami. Wówczas też Bractwu Muzułmańskiemu udało się pozyskać kościoły chrześcijańskie do wspólnej realizacji różnego rodzaju projektów, w których nieustannie przewijało się słowo islamofobia.

Dr Sameh Egyptson przypomniał, że elementem strategii wspomnianego lobby było też powołanie do życia sieci współpracy muzułmanów szwedzkich – Nätverket för svenska muslimer i samarbete (SMS), która powstała po wygranej Szwedzkich Demokratów w 2010 roku w celu przygotowania raportu dla ONZ, który ostatecznie powstał w 2013 i zawierał oskarżenia skierowane pod adresem Szwecji. Pisano w nim m.in . o “narastającym coraz bardziej rasistowskim i islamofobicznym klimacie” w kraju. Ówczesny minister integracji w rządzie moderata Fredrika Reinfeldta Erik Ullenhag (partia Liberałów) odniósł się publicznie do tych zarzutów pisząc na łamach “Aftonbladet”, że przeciwnie zaostrzono prawo dotyczące dyskryminacji i zwiększono dotacje na rzecz działań antydyskryminacyjnych. W 2018 do ONZ skierowano jednak kolejny raport, którego autorem był Tobias Hübinette z Uniwersytetu w Karlstad i Maimuna Abdullahi, aktywistka i socjolożka związana z organizacją MMRK. Zaproponowano w nim sposoby przeciwdziałania dyskryminacji sugerując na przykład zwiększenie reprezentacji muzułmanów i przedstawicieli innych mniejszości w branży medialnej.

Teza Egyptsona i jej miejsce w świecie nauki

Poprosiłam dra Karola Wilczyńskiego o komentarz odnośnie tezy Egyptsona.

Teza Egyptsona – że pojęcie islamofobii jest produktem strategicznego lobbingu środowisk powiązanych z islamizmem, celowo zaprojektowanym jako narzędzie „zaszczepienia” islamu politycznego przed krytyką – ma w świecie nauki realnych zwolenników, choć jest jednocześnie głęboko sporna i obłożona istotnymi zastrzeżeniami metodologicznymi.

Najważniejszym kontekstem jest praca francuskiego politologa Gillesa Képela, który jako jeden z pierwszych wskazał, że termin islamofobia był promowany przez środowiska powiązane z Bractwem Muzułmańskim jako narzędzie przekształcające krytykę idei religijnych w zarzut dyskryminacji rasowej. Według Képela termin ten był upowszechniany przez Bractwo jako próba kryminalizacji wszelkiej krytyki ich przekonań religijnych i politycznych, co miało im zapewnić korzyści oraz pozwolić na stworzenie podobnego mechanizmu, który Izrael stosuje w kontekście o zarzuty dot. antysemityzmu krytyków polityki syjonistycznej.

Lorenzo Vidino z George Washington University – jeden z najczęściej cytowanych zachodnich badaczy Bractwa – przekonuje, że zachodnie skrzydło Bractwa Muzułmańskiego nadal aktywnie używa tego terminu wobec każdego, kto krytykuje ich organizacje, członków lub cele.

Warto jednak zachować krytyczny dystans wobec pełnego przyjęcia tej narracji, i to z kilku niezależnych powodów:

Po pierwsze, Vidino sam jest postacią niejednoznaczną: finansowany przez rząd ZEA (zwalczający Bractwo), a jego prace są krytykowane za promocję teorii spiskowych o muzułmanach w Europie i USA. Jest on również powiązany z licznymi antymuzułmańskimi think tankami.

Po drugie, nawet jeśli przyjąć, że termin islamofobia był strategicznie promowany przez określone lobby – co jest historycznie prawdopodobne – nie wynika z tego, że zjawisko, które opisuje, nie istnieje. Dyskryminacja muzułmanów w Europie jako grupy wyznaniowej (niezależnie od oceny fanatyzmu islamskiego) jest empirycznie udokumentowana. Mylenie planu radykalnych środowisk z codziennym doświadczeniem zwykłych muzułmanów w Europie jest błędem logicznym, który chętnie popełnia populistyczna publicystyka.

Po trzecie, wiele badań krytycznych wobec pojęcia islamofobii pochodzi z kręgów bezpośrednio finansowanych przez państwa Zatoki Perskiej (szczególnie ZEA), które mają własny motyw polityczny do delegitymizowania Bractwa i wszelkich organizacji muzułmańskich na Zachodzie. Reżimy arabskie wydają miliony dolarów na think tanki, instytucje akademickie i firmy lobbingowe, żeby kształtować narracje w zachodnich stolicach na temat aktywistów politycznych.

Podsumowanie pozycji naukowej:
Teza Egyptsona ma zatem umiarkowane zakorzenienie akademickie – nie jest marginalną teorią spiskową, ale też nie jest konsensusem. Jej najsolidniejszy rdzeń to ustalenie, że pojęcie islamofobia było w określonym momencie historycznym instrumentalizowane przez konkretne organizacje do blokowania uzasadnionej krytyki własnej działalności – i to jest niemal pewne. Słabszą częścią jest ekstrapolacja tego ustalenia na całą architekturę europejskiego dialogu ekumenicznego jako z góry zaplanowaną operację dywersyjną.

Innymi słowy: można krytycznie analizować instrumentalizację pojęcia islamofobii przez radykałów religijnych i jednocześnie bronić prawa muzułmanów jako grupy do ochrony przed realną dyskryminacją – bez wikłania się ani w prawicowy populizm, ani w naiwne narracje radykalnych lub politycznych stronnictw religijnych, którym na rękę jest (oczywiście fałszywe) budowanie wizerunku jako reprezentantów wszystkich muzułmanów w Europie.

Bez pojęcia islamofobia nie da się nazywać rzeczy po imieniu

Redaktor naczelny “Aftonbladet” Anders Lindberg na swoim profilu instagramowym anderslindberg161 komentując sprawę zwrócił uwagę, że zaprzestanie używania słowa islamofobia sprawi, że nie da się oskarżyć o nią na przykład Szwedzkich Demokratów. A jak pisał na łamach “Dagens Arena” Håkan A Bengtsson, wszyscy wciąż czekają na przeprosiny Jimmiego Åkessona za różnego rodzaju islamofobiczne wypowiedzi członków jego partii. Usunięcie słowa islamofobia z języka sprawi, że nie będzie można nazywać rzeczy po imieniu. I według Lindberga o to może chodzić rządowi. I przypomniał, że jednym z podpalaczy meczetu w Trollhättan, który spłonął w sierpniu 1993 był chłopak aktywny w partii Szwedzkich Demokratów, a drugim z podpalaczy był jej sympatyk. Wszyscy wiedzą, że islamofobia jest przejawem strachu wobec obcego i nieznanego, którego obraz wyłania się z różnego rodzaju teorii spiskowych, powielanych mitów i kłamstw na temat islamu i muzułmanów. Jest to więc coś innego niż rasizm. W artykule, który Anders Lindberg opublikował na łamach “Aftonbladet” pisze, że wykreślanie pojęć przypomina mu akcję Donalda Trumpa i jego nakaz czyszczenia języka dokumentów rządowych ze słów odnoszących się do praw osób transpłciowych, czy kryzysu klimatycznego.

Odwracanie uwagi od prawdziwych problemów

Jak słusznie zauważył Anders Lindberg wywoływanie debaty o używaniu lub nie pojęcia islamofobia jest na rękę Sverigedemokraterna (Szwedzcy Demokraci) z kilku powodów. Wprowadzenie do debaty publicznej na kilka miesięcy przed wyborami tematu, który by ją rozemocjonował, odciągając jednocześnie od istoty problemów w kraju, otwiera Szwedzkim Demokratom drogę do ich wygrania. Bo im więcej w debacie publicznej jest “wojen kulturowych”, emocji a mniej miejsca na spokojną dyskusję o tym choćby jak brak finansowania prowadzi do niszczenia sektora publicznego, tym większa szansa, że SD je wygra. Jest to też na korzyść prawicy, która w cieniu kolejnych tego typu sprowokowanych konfliktów załatwia swoje sprawy pogłębiając na przykład nierówności społeczne, żeby potem SD mogła oskarżać o nie imigrantów czy muzułmanów. Można więc powiedzieć, że to taktyka win-win dla całej prawicy, z czym zgadza się też dr Karol Wilczyński. Poprzednie wybory też poprzedziła bardzo trudna prowadzona w skrajnych emocjach debata rozgrywająca się pod wpływem prowokacji podpalaczy Koranu i reakcji muzułmanów w Szwecji i na świecie. W efekcie zamiast tuż przed wyborami rozmawiać o niedofinansowaniu budżetówki, cięciach na wydatki publiczne, o bezrobociu zajmowano się tym, czy muzułmanie pasują do kultury szwedzkiej. O tym, że prawica wraca do tej sprawdzonej strategiii świadczyłaby też zapowiedź książki o islamie Richarda Jomshofa, która ma się ukazać latem, czyli w najbardziej gorącym okresie kampanii przedwyborczej.

Dr Karol Wilczyński zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt:

(…) populizm prawicy żywi się właśnie tym, że klasy wykluczone – zarówno biała klasa pracująca, jak i imigranci pierwszego i drugiego pokolenia – są rozgrywane względem siebie, zamiast sojuszniczo definiować wspólne interesy (mieszkaniowe, płacowe, edukacyjne) przeciw elitom.

A to w zasadzie sedno tego, jak Szwedzcy Demokraci rozgrywają społeczeństwo szwedzkie, żeby na podsycaniu konfliktu pomiędzy etnicznymi Szwedami a imigrantami budować swoją pozycję i rosnąć politycznie w siłę. Nie robiąc nic poza podsycaniu tego konfliktu.
I jak podsumowuje dr Karol Wilczyński:

Debata o islamofobii vs. antymuzułmański rasizm nie tylko nie pomaga żadnej z tych grup, ale aktywnie odwraca uwagę od kwestii cięć w sektorze publicznym czy rosnących nierówności. Pozbawienie języka słowa islamofobia nie usuwa zjawiska, które tym słowem opisujemy, ale uniemożliwia jego precyzyjne nazwanie i ściganie – co jest politycznie bardzo wygodne dla określonych graczy.

Język, którym nazywamy rzeczywistość ma znaczenie

Anders Lindberg też pisze, że język, którym opisujemy rzeczywistość ma znaczenie. W pełni się zgadzam i powtórzę, że w rozmawianiu chodzi o coś więcej niż o układanie słów w zdania. Wiele ukrytych intencji ujawnia ich dobór. Anders podpowiada kilka: to co Socjaldemokracja nazywa integracją, Moderaci nazywają “przymusowym mieszaniem”. Jedni mówią o “surowej polityce migracyjnej”, drudzy o “deportacjach nastolatków”. Zaprzestanie używania słowa islamofobia sprawi, że stracimy sposób na nazywanie uprzedzeń wobec islamu. Czy w dalszej kolejności usuniemy z języka homofobię, transfobię? Islamofobia – jak pisze Anders Lindberg – odnosi się do tego samego co antysemityzm. I tu, i tu chodzi o ukryty strach, uprzedzenia urosłe na latach powtarzanych kłamstw, mitów i teorii spiskowych. A ich powielanie i szerzenie jest gruntem, na którym skrajna prawica rośnie w siłę. Tak było za Hitlera i tak jest dzisiaj. Gdy Niemcy palili Żydów nazywali to zdobywaniem Lebensraum – “przestrzeni życiowej”. Pozbycie się terminu islamofobia – to jak argumentuje Anders – pozbycie się niewygodnej dla skrajnej prawicy przeszkody językowej, ale też stworzenie narzędzia kontroli nad myślami społeczeństwa, które straci język do nazywania rzeczy po imieniu.

Podziękowania

Chciałabym bardzo serdecznie podziękować za przygotowanie tego tekstu Karolowi Wilczyńskiemu. Zwłaszcza za wyjaśnienie tezy Egyptsona w odniesieniu do konsensusu naukowego. Dziękuję też za wszelkie uwagi do pierwszej wersji tekstu, dzięki czemu ten wpis nie tylko oddaje tło debaty szwedzkiej, ale jest też pozbawiony błędów merytorycznych, które się w niej pojawiły.

Źródła – islamofobia zniknęła ze Szwecji:

  1. Evin Ismail (Uppsala universitet) „Islamofobiskt drev mot Kaplan”, 17.10.2014. Dostęp: 1.06.2026, godz. 14:42. Link: https://www.dagensarena.se/opinion/evin-ismail-uppsala-universitet-islamofobiskt-drev-mot-kaplan/.
  2. Håkan A Bengtsson „När ber Åkesson om ursäkt för islamofobin?”, 26.06.2025. Dostęp: 1.06.2026, godz. 11:56. Link: https://www.dagensarena.se/opinion/nar-ber-akesson-om-ursakt-islamofobin/.
  3. Sameh Egyptson „Öppet brev till utrikesminister Maria Malmer Stenergard: Om begreppet islamofobi”, 28.04.2026. Link: https://samehegyptson.substack.com/p/oppet-brev-till-utrikesminister-maria.
  4. Anders Lindberg „SD vill styra vilka ord du får använda”, 30.05.2026. Dostęp: 31.05.2026, godz. 18:39. Link: https://www.aftonbladet.se/ledare/a/BxyvQg/sd-vill-styra-vilka-ord-du-far-anvanda.