Kategorie
Kraje nordyckie

Społeczeństwo szwedzkie praktykuje wdzięczność

Czy Szwedzi mówią dziękuję, gdy słyszymy słowo „tack”? Zostało ono przetłumaczone na polski jako „dziękuję” a moim zdaniem bliżej mu do „jestem wdzięczny”. Magia i siła „tack” w języku szwedzkim oddziałuje na relacje międzyludzkie w zupełnie inny sposób niż polskie „dziękuję” w naszej kulturze. Dr Maciej Duczyński napisał ostatnio u siebie na IG, że to o czym myślimy i czym karmimy nas umysł wpływa na układ immunologiczny i percepcję bólu. Stawiam tezę, że społeczeństwo szwedzkie praktykuje wdzięczność mówiąc i myśląc „tack” i wydaje mi się, że stoi ona za szwedzkim mindsetem.

Wdzięczność, niewdzięczność i dziękuję

Wdzięczność po szwedzku to „tacksamhet” a niewdzięczność to „otack”. I szybko dostrzegamy w nich „tack„. W języku polskim mamy dwa, dużo bardziej od siebie oddalone słowa: „dziękuję” i „wdzięczność” albo inaczej mówiąc, trudniej dostrzec w nich to wspólne źródło jak w przypadku szwedzkiego „tack” i chociaż oba prowadzą do wyrażenia tego samego, to każdy przyzna, że wdzięczność emocjonalnie ma większy ładunek niż samo dziękuję. To może implikować w nas skojarzenie, że słowo dziękuję wcale nie musi mieścić w sobie wdzięczności. Może być takim suchym, grzecznościowym zwrotem, prawie bez znaczenia. Oczywiście szwedzkie „tack” używamy mając na myśli „dziękuję” i jako „dziękuję” jest tłumaczone na inne języki. Mam jednak wrażenie, że „tack” będąc rdzeniem „wdzięczności” i „niewdzięczności” na poziomie podświadomości niesie ze sobą inny ładunek emocji i w tym dostrzegam źródła szwedzkiego mindsetu. Uważam, że w ten sposób społeczeństwo szwedzkie praktykuje wdzięczność. A takie zanurzanie się w tej praktyce przyspiesza i ułatwia proces odkrywania sensu życia, co pokazuje przykład Yoga Girl Rachel Brathen.

Magdalena Ribbing (1940 – 2017) to taka szwedzka Aleksandra Pakuła (Blog, IG, YT) . Na łamach „Dagens Nyheter” prowadziła kącik z odpowiedziami na trapiące czytelników pytania dotyczące manier i etykiety. Napisała kiedyś, że słowo „tack” i „tänka”, czyli „myśleć”, (które ma też inne znaczenia w szwedzkim), są ze sobą spokrewnione. Czyli szwedzkie dziękowanie jest powiązane z myśleniem o drugim człowieku. To totalnie inny poziom interakcji niż rzucanie odruchowo słowa „dziękuję”. Nie chcę w tym miejscu sugerować tezy, że to może być źródłem szwedzkiej narodowej empatii, zachęcam Was jednak do zastanowienia się nad taką korelacją.

Jak by wyglądał polski, gdybyśmy mówiły po szwedzku?

Wyobraźmy sobie rewolucję językową jaka musiałaby zajść w języku polskim, gdybyśmy używały szwedzkiego. I od dzisiaj w sklepie zamiast „dziękuję” mówiłybyśmy uśmiechając się do ekspedientki wychodząc „przyjmij moją wdzięczność”. Odbierając prezent urodzinowy zamiast „dziękuję” mówilibyśmy „jestem wdzięczna”. Kończąc posiłek w bistro z koleżankami, wstając od stołu mówiłybyśmy tack för maten „czuję wdzięczność za jedzenie”. Na koniec audycji radiowej prowadząca nie mówiłaby „dziękuję za uwagę” tylko „czuję wdzięczność dla siebie” – „tack för mig”. Kilka dni po proszonej kolacji przesyłalibyśmy znajomym kartkę ze słowami wdzięczności za ostatnie spotkanie „tack för senast” i otulającą ciepłem atmosferę zamiast podziękowań. Gdy ktoś by nam powiedział komplement, zamiast dziękuję mówilibyśmy „czuję wdzięczność”. Osobie, która by nam przytrzymała ciężkie drzwi powiedzielibyśmy „przyjmij moją wdzięczność” – zamiast „dziękuję”. Odbierając nagrodę podczas gali oscarowej wyrażalibyśmy wdzięczność ludziom, którzy w nas uwierzyli zamiast im dziękować za wsparcie. Szwedzi okazują sobie wdzięczność po przyjęciu urodzinowym. Piszą, że są wdzięczni, że mogli na nim być a solenizant kontaktuje się z gośćmi, żeby okazać wdzięczność za prezenty. Para młodych, zgodnie ze szwedzką etykietą ma 2 miesiące, żeby przekazać słowa wdzięczności na prezenty weselne i jak pisała Magdalena Ribbing najgrzeczniej z ich strony byłoby wysłać odręcznie napisane kartki do wszystkich gości. W 2009 jeden z czytelników kącika Magdaleny Ribbing zwrócił się do niej z prośbą o rozstrzygnięcie, czy powinno się okazywać wdzięczność od razu na drugi dzień po spotkaniu, jak to mają na ogół w zwyczaju ludzie czy wciąż jest aktualna stara zasada mówiąca, żeby odczekać mniej więcej trzy do dziesięciu dni po spotkaniu. Mój lektor szwedzkiego, który pracował jako attaché kulturalny twierdził, że najlepszy moment to najpóźniej do tygodnia od wydarzenia. I tego samego zdania była Magdalena dodając, że nie ma też nic złego w okazaniu wdzięczności za spotkanie już dzień później. I według niej i Vikinga o najwyższej klasie świadczyła kartka ze słowami wdzięczności i tu dwa tygodnie po spotkaniu to naprawdę żelazny deadline.

Mistrzyni etykiety przypominała też o zasadzie „nej tack”. No i tu, zmuszona do łamańca tłumaczeniowego, powinnam napisać „nie, jestem wdzięczny”. Spotkacie się z tym zwrotem na przykład na skrzynkach pocztowych osób, które nie życzą sobie wrzucania do nich reklam. Co u nas pewnie wyglądałoby jak ostrzeżenie: zakaz reklam. A Szwedzi mówią w analogicznej sytuacji, „nie” i dodają „jestem wdzięczny”. Jak to zmienia jakość komunikacji, i ile w niej jest życzliwości na co dzień.

Społeczeństwo szwedzkie praktykuje wdzięczność

Wierzę, że słowa mają siłę. To jakimi słowami komunikuje się ze sobą społeczeństwo zmienia jakość relacji międzyludzkich. Ten temat fascynuje mnie od dawna. W czasach studiów miałam kurs językoznawstwa i tam zetknęliśmy się z badaniami nad wpływem języka na zachowania ludzi. Na studiach podyplomowych przeprowadziłam badania nad językiem mediów i porównałam w jakich rolach przedstawia się kobiety w głównych wydaniach wiadomości w Szwecji i w Polsce. Różnica była 20 – 80. 20% Polek było matkami, babciami, osobami bez wykształcenia a 80% Szwedek ekspertkami, osobami z wykształceniem wyższym, szefowymi ważnych instytucji. Tak też były reprezentowane w przestrzeni publicznej. Wtedy badałam stereotypy i uprzedzenia i gdy słyszę współczesne dyskusje o feminitywach, to doskonale rozumiem walkę o nie.

Jesteśmy jako społeczeństwo w dużej mierze tym, kim jesteśmy w zbiorowej wyobraźni.

Pamiętam ogromne wrażenie, jakie zrobiły na mnie słowa przeczytane w „Psychologii społecznej. Serce i umysł” E. Aronsona, T.D. Wilsona i R. M. Akert o tym, że amerykańscy żołnierze w czasie wojny w Wietnamie, żeby zredukować swój dysonans po ataku na bezbronną ludność cywilną dehumanizowali swoje ofiary nazywając je „żółtkami”. Odczłowieczali je, traktowali jak podludzi. Taka praca na języku, jak pisali autorzy tego podręcznika, nasila przemoc ludzi i przygotowuje grunt do tak niewiarygodnych aktów okrucieństwa jak nazistowskie „ostateczne rozwiązanie”.

W latach 40. XX wieku Benjamin Lee Whorf sformułował zasadę względności językowej (ang. linguistic relativity principle), która zakłada istnienie związku pomiędzy językiem, którym się posługujemy a naszym myśleniem. Jolanta Latkowska w artykule „Od Whorfa do Whorfa: o rozwoju koncepcji badań nad zasadą względności językowej” pisze, że zainteresowania tego samouka językoznawcy, z wykształcenia chemika, zatrudnionego jako inspektor ochrony przeciwpożarowej sprawiły, że zauważył, że

„różnorodność strukturalna jest źródłem różnic w kreowanym przez poszczególne języki obrazie rzeczywistości i ma przełożenie na zachowanie ich użytkowników”

, co potem sformułował w zasadzie, że „ludzie zachowują się w sytuacjach [codziennych] tak, jak o nich mówią”. Dr Maciej Duczyński na swoim IG opisał badanie na 65 osobach podzielonych na dwie grupy. Jedna została poproszona o myślenie ze współczuciem o innych i powtarzanie w myślach frazy „Obyś czuł się bezpieczny, obyś czuł się szczęśliwy, obyś czuł się zdrowy, obyś żył z łatwością”. I okazało się, że osoby praktykujące tę medytację wykazywały ogólny wzrost pozytywnych emocji a co więcej wpływało to u nich na poprawę funkcji nerwu błędnego, co można było zobaczyć na podstawie zmienności rytmu zatokowego serca (HRV). Ale najważniejszym efektem tego doświadczenia było, że „ci, którzy medytowali tak samo często, ale nie zgłaszali, że czują się bliżej innych, nie wykazywali zmiany w tonie nerwu błędnego”. Dr Duczyński podkreśla, że potrzebne są tu dalsze badania, ale czy to by nie potwierdzało, że szwedzkie „tack”, któremu jest tak blisko do wdzięczności nie wprowadza społeczeństwa w ten rodzaj wibracji, który pracuje na ich poczucie szczęścia? Czy zatem społeczeństwo szwedzkie jest bardziej empatyczne, bo praktykuje wdzięczność na co dzień?

Zaglądnęłam do Svenska Akademiens Ordbok – Słownika Akademii Szwedzkiej i w zakładce dotyczącej etymologii słowa „tack” czytam, że w napisach runicznych mamy þakk oznaczające nåd, välbehag, czyli łaskę, przyjemność. W ewolucji tego słowa przewija się w języku szwedzkim duży ładunek emocjonalny, który ma niejako prowadzić do wywołania zadowolenia, sprawiania przyjemności, docenienia, okazania radości. W zwrocie „tack vare”, czyli dosłownie „tam gdzie jest obecna wdzięczność”, co na polski tłumaczymy jako „dzięki czemuś” widać, że rzeczy dzieją się, dochodzi do ich emanacji, dzięki obecności wdzięczności.

Koncepcja wdzięczności

Jestem fanką empirii. W psychologii daję wiarę nurtowi poznawczo-behawioralnemu, bo jest najlepiej przebadany. Na kurs Mindfulness Based Stress Reduction (MBSR) trafiłam, bo jego działanie udowodniono na żołnierzach wysyłanych na trudne misje i okazało się, że wracali z nich bez zespołu stresu pourazowego PTSD. Uwierzyłam więc, że pomoże mi chronić się przed negatywnymi skutkami stresu. Na kurs Mindfulness Based Compassionate Living (MBCL) poszłam, bo wiele badań potwierdziło, że u uczestników tego kursu zaobserwowano spadek objawów depresji, niepokoju, stresu, samokrytyki, poczucia winy. A medytacja, o której wspomina dr Duczyński jest jedną z medytacji programu MBCL! Więc mamy kolejne naukowe dowody na poparcie tezy, że nasze myśli mają moc. Odkąd pamiętam czytałam mnóstwo literatury o rozwoju osobistym. Wśród tych lektur przewijała się koncepcja wdzięczności. Jedni pisali, że chodzi w niej o prowadzenie dzienniczka wdzięczności i spisywanie codziennych momentów, rzeczy, sytuacji, za które chcemy wyrazić wdzięczność. Nie chodzi jednak o machinalne spisywanie wydarzeń a o robienie tego z całym spektrum pozytywnych uczuć i uruchamiając wyobraźnię. Nazwałabym to raczej zanurzaniem się w przeżycia wdzięczności, które w akcie spisywania powtarzamy i pogłębiamy. Takie wielotygodniowe skupianie się na dobrych chwilach w życiu, faktycznie zmienia fokus. A polega on na manipulacji naszą podświadomością, którą przestawiamy na koncentrowanie się na dobru, które nam się przytrafia. Im więcej dostrzegamy takich dobrych chwil, tym bardziej umysł skupiania się na nich. Na pytanie, czy to zmienia świat na lepsze odpowiem, że naszym światem, którym żyjemy jest to czemu poświęcamy naszą uwagę. A sceptykom, którzy twierdzą, że są sytuacje, w których to nie działa polecam książkę „Człowiek w poszukiwaniu sensu. Głos nadziei z otchłani Holokaustu” austriackiego psychiatry i psychoterapeuty Viktora E. Frankla, który przeżył obóz koncentracyjny w Auschwitz.

Na kursie Mindfulness Based Stress Reduction nauczyłam się uważnego myślenia, które pozwala mi wychwycić moment, w którym odzywa się we mnie narzekacz czy jak ktoś woli wewnętrzny krytyk, który zaczyna maglować coś negatywnego i ściąga mnie emocjonalnie w dół. Mindfulness Based Compassionate Living pogłębia tę praktykę i pozwala odczuć różnicę, gdy odbieram życie z oporem, z gniewem, niechęcią i pokazuje, że życzliwe przyjęcie zła świata, bez mylenia tego ze zgodą na zło, daje moc władzy nad własnym życiem. Ostatnio dużo czytam o teorii Joe Dispenzy, wsłuchuję się w treści Klaudii Pingot (Blog, YT, FB), która zresztą wzięła udział na żywo w spotkaniu z nim i coraz bardziej fascynuje mnie wpływ na nasze życie naszych myśli, języka jakim się posługujemy na co dzień.

Programowanie społeczeństwa

Czy zatem w Szwecji, w tej samej sytuacji, używając innego języka niż to robimy w Polsce na nazywanie tego samego, udało się zaprogramować społeczeństwo na lepsze życie? Ludzie w Szwecji okazują sobie wdzięczność, a czucie wdzięczności działa i jak zbadali psychologowie naprawdę przekłada się na homeostazę u ludzi. Może więc społeczeństwo szwedzkie jest mistrzem praktykowania wdzięczności i chodzącym dowodem, że ta praktyka działa?

Magdalena Ribbing pisała, że są dwie sprawy do zapamiętania w kwestii okazywania wdzięczności. Po pierwsze to, że jedynym wydarzeniem, po którym nie przesyłamy słów wdzięczności jest pogrzeb. A drugą, gdy okazujemy innym wdzięczność to powinien temu towarzyszyć przyjazny uśmiech, który jest:

„szlachetną częścią przebywania ze sobą, naszego wspólnego dziedzictwa kulturowego, przyzwoitości i stylu oraz zwyczajnej świadomości obecności każdego człowieka”.

Magdalena Ribbing

Buycoffee.to

Jeśli chcesz docenić moją pracę włożoną w napisanie tego artykułu postaw mi wirtualną kawę.

Buycoffee.to/szkicenordyckie

Źródła: Społeczeństwo szwedzkie praktykuje wdzięczność

  1. Magdalena Ribbing „Etikettspalten: Hur svårt kan det vara att säga tack?”, 21.09.2008. Dostęp: 30.06.2024, godz. 10:17. Link: https://www.dn.se/blogg/etikettfragan/2008/09/21/etikettspalten-hur-svart-kan-det-vara-att-saga-tack-1240/.
  2. Jolanta Latkowska “Od Whorfa do Whorfa: o rozwoju koncepcji badań nad zasadą względności językowej”. Etnolingwistyka. Problemy Języka i Kultury 35 (2023). https://journals.umcs.pl/et.