Kategorie
Kraje nordyckie

Poważny kryzys w Szwecji

Szwecja znajduje się w poważnym kryzysie politycznym. W poniedziałek o godzinie 10:00 rano parlament będzie głosował nad wotum zaufania dla premiera Stefana Löfvena. Jeśli przegrałby w głosowaniu, byłby pierwszym premierem w historii Szwecji, który stracił stanowisko w ten sposób. W takiej sytuacji premier ma 7 dni na podjęcie dalszych decyzji. Może oddać władzę w ręce talmana (przewodniczącego parlamentu), rząd staje się wówczas rządem przejściowym, ale wybranie nowego kandydata na stanowisko premiera w obecnej sytuacji politycznej może być trudne, jak podkreślają komentatorzy. Premier może się też zdecydować na rozpisanie dodatkowych wyborów, co musi się wydarzyć w ciągu 3 miesięcy. Szwecja ma stałe terminy wyborów, kolejne zaplanowane są na 11 września 2022 i odbyłyby się niezależnie od dodatkowych wyborów i to jest jeden z powodów, dla których rzadko korzysta się z tej alternatywy. Ostatnio skorzystano z tej opcji w 1958 roku.

Profil na Facebooku premiera Szwecji Stefana Löfvena

Zapalną kwestią, która wywołała kryzys jest punkt 44 w porozumieniu styczniowym (Januariavtalet), czyli planowane zmiany dotyczące uwolnienia cen najmu w nowo budowanych mieszkaniach czynszowych. W tym temacie stworzono raport, który niedawno opublikowano. Gdy tylko Partia Lewicy zapoznała się z wnioskami z raportu ogłosiła, że o ile rząd się nie wycofa z wprowadzenia zmian, to zgłoszą wotum zaufania. Z okazji obalenia premiera Löfvena skorzystali Szwedzcy Demokraci i nie czekając na ruch lewicy sami zgłosili wotum zaufania. Teraz sytuacja jest patowa. Do terminu głosowania Szwecja odlicza godziny i tylko tyle czasu mają partie, żeby się dogadać, ale żeby się tak stało, ktoś musiałby ustąpić. A póki co wszyscy upierają się przy swoim. To nietypowa sytuacja w kraju, którego polityka słynie z porozumień ponad podziałami.

Kto negocjuje ceny najmu?

Na chwilę obecną ceny najmu w mieszkaniach czynszowych są negocjowane w imieniu najemcy przez organizację praw najemców czynszowych. Jednym z wniosków z raportu zleconego przez rząd jest oddanie kwestii negocjacji mieszkańcowi. Z punktu widzenia Szwedów byłoby to nie tylko odejście od tzw. modelu szwedzkiego i ogromna zmiana systemowa, ale przede wszystkim skazanie najemców czynszowych na nierówną walkę. Człowiek w pojedynkę ma mniejszą siłę głosu, słabszą pozycję negocjacyjną niż prężna organizacja, którą stać na prawników, i za którą stoi ok. 3 mln członków. Inwestorzy twierdzą jednak, że nie opłaca im się budować, bo za mało zarabiają z najmu za lokale. Władze w Szwecji są zobowiązane do zapewniania mieszkańcom mieszkań. Wygląda to tak, że gminy tworzą listy kolejkowe. W niektórych miejscowościach mieszkanie otrzymuje się od ręki, w innych czeka się na nie ok. 10 lat.

Niektórzy podkreślają, że urynkowienie cen zachęciłoby inwestorów do budowania kolejnych mieszkań czynszowych. Ale badania porównawcze na 11 krajach zaprzeczają tej tezie. Zaprzecza temu raport z 2013 roku przygotowany przez urząd ds. planowania polityki mieszkaniowej Boverket. Ciekawą analizę problemu przeprowadził Johan Enfeldt w artykule „Stockholms bostadspolitik bakom regeringskrisen” na stronie „Dagens Arena”, gdzie udowadnia, że lokalne władze przekształcają czynszówki w inne formy prawne i to dlatego tego typu mieszkań brakuje. Co więcej zielone światło dla czynszów rynkowych pojawiło się już w 2006. Inwestorzy dzięki wprowadzonym wówczas rozwiązaniom mogli inaczej kształtować wysokość opłat i niestety nie przełożyło się to na boom mieszkaniowy. Firmy budowlane podkreślają, że problemem są wysokie czynsze, na które nie stać ludzi, dlatego buduje się mniej czynszówek. Partia Lewicy np. uważa, że na przeszkodzie w budowaniu większej liczby mieszkań czynszowych stoi zbyt mała konkurencja na rynku budowlanym i zbyt duże koszty budowy mieszkań. Lewica zastanawia się czy może nie jest to odpowiedni czas na wprowadzenie do gry, państwowej spółki budowlanej, która rozbiłaby bank i odmieniła szwedzki rynek mieszkaniowy.

Co Szwecję czeka jeśli premier przegra w głosowaniu?

Gdyby w głosowaniu, które odbędzie się w poniedziałek, 21 czerwca premier przegrał i doszłoby w konsekwencji tego do przedwczesnych wyborów, niektóre z partii mogłyby na tym stracić. Moderaci, Chrześcijańscy Demokraci i Szwedzcy Demokraci zapowiedzieli, że zagłosują przeciwko premierowi. Komentatorzy podkreślają, że Liberalerna (Liberałowie) w nowych wyborach mogliby nie osiągnąć progu wyborczego. Ale premier zamiast rozpisywać nowe wybory może podać się też do dymisji. I to jest druga opcja, w konsekwencji której partie musiałyby się porozumieć co do kształtu nowego rządu. Partia Lewicy uważa, że nie ma ryzyka, że doszłoby do zmiany władzy i prawica przejęłaby stery, no chyba, że liderka Partii Centrum poparłaby prawicę. Jak do tej pory Annie Lööf zarzekała się, że nigdy nie poprze Szwedzkich Demokratów.

Porozumienie ponad podziałami

Szefowa Liberałów Nyamko Sabuni to wytrawna polityczka, więc nie dziwi jej dzisiejsza wypowiedź, w której podkreśla, że partia którą kieruje zawsze będzie działać konstruktywnie. To reakcja na głosy krytyki, że Partia Lewicy wywołuje kryzys polityczny w czasie pandemii i w ekonomicznie trudnym dla kraju okresie. Przeliczono, że ewentualne dodatkowe wybory kosztowałyby podatników ok. 400 mln koron, a Szwedzi są bardzo surowi w rozliczaniu władzy z każdej niepotrzebnie wydanej korony.

Nyamko Sabuni w swojej wypowiedzi na Facebooku podkreśla, że:

„możliwość wyprowadzenia się z domu, możliwość zamieszkania razem, możliwość przeprowadzki w związku ze studiami czy pracą, to kluczowe decyzje życiowe”

Nyamko Sabuni

a brak mieszkań nie powinien stać na przeszkodzie w ich realizacji. Stąd uważa, że Szwecja potrzebuje lepszej polityki mieszkaniowej, która będzie oznaczać skrócenie kolejek do mieszkań.

Jak wygląda sytuacja na szwedzkim rynku mieszkaniowym?

Sytuacja na szwedzkim rynku mieszkaniowym jest jednak nieco skomplikowana. Na stronie internetowej Partii Lewicy można przeczytać historię Leny Redebjörk (l. 38), mamy trójki dzieci. Kobieta opowiada tam, że w internecie roi się od ogłoszeń o wynajmie mieszkań. Są to jednak anonse osób, które otrzymały od gminy mieszkanie, mieszkają gdzieś indziej i wynajmują je zarabiając na najmie zamiast oddać lokal do kolejki. Kobieta opowiada, że musiała płacić 15 000 – 18 000 koron za wynajęcie mieszkania i obawia się, że po urynkowieniu cen, tak będą one wyglądały już podczas negocjacji bezpośrednio z inwestorem. W takiej sytuacji jak ona traci się prawo do zasiłku mieszkaniowego, który jest wypłacany osobom wynajmującym bezpośrednio od inwestora. Jak można przeczytać w tym samym artykule, osób w podobnej sytuacji jak Lena przybywa w Szwecji. Najczęściej problem dotyka kobiet, zwłaszcza starszych, których po śmierci męża nie stać na opłaty za mieszkanie.

Kto popiera uwolnienie cen?

Liberałowie popierają jednak propozycję raportu i wraz z Partią Centrum prowadzili negocjacje w tym temacie. Premier Stefan Löfven zarzeka się, że Socjaldemokraci są przeciwko urynkowieniu cen, i że w tym temacie ma taką samą opinię jak Partia Lewicy. Przypomniał też, że odkąd w 2014 objął stery rządu przybyło mieszkań czynszowych. Rzecz w tym, że porozumienie styczniowe (Januariavtalet) jest konsekwencją kryzysu z jesieni 2018. Kompromisem Socjaldemokracji, która chciała na stanowisku premiera Löfvena były ustępstwa w zakresie spornego punktu 44. Wszyscy zatem wiedzieli, że prędzej czy później dojdzie do jego realizacji.

Märta Stenevi, przewodnicząca Partii Zielonych podkreśla, że wywoływanie kryzysu politycznego, gdy kraj z powodu pandemii znajduje się w tak trudnej sytuacji jest ostatnią rzeczą, jakiej Szwecja potrzebuje. Zieloni, Socjaldemokracja, Partia Centrum i Liberałowie podczas weekendu doszli do konsensusu i dopisali do postanowień styczniowych – Januariavtalet załącznik z dwoma propozycjami. Wszystkie strony na rynku mieszkań czynszowych maja czas do 1 września, żeby się porozumieć co do reformy. I weszłaby ona w życie w trwającym mandacie politycznym. Jeśli jednak nie dojdzie do konsensusu, wówczas będzie procedowana obecna propozycja, która stała się kością niezgody. Zieloni podkreślają, że konieczność dalszych negocjacji pomiędzy zaangażowanymi stronami było ultimatum Partii Lewicy, któremu rząd i partie współpracujące wyszły naprzeciw. Märta Stenevi w swojej wypowiedzi na Facebooku podkreśliła też, że Zieloni nie chcą rynkowych czynszów w Szwecji, ale oczekują odpowiedzialnej polityki, czym nie jest pchanie Szwecji w kierunku politycznego kryzysu.

Teatr polityczny

Partia Lewicy (Vänterspartiet) na swojej stronie internetowej w odpowiedzi na informacje o propozycji negocjacji pisze, że bazują one przecież na punktach ze styczniowego porozumienia (Januariavtalet), co niczego nie zmieni. „To jest niepoważne” – podkreśla liderka Lewicy Nooshi Dadgostar i dodaje, że w propozycji, którą jej partia złożyła rządowi jasno wyłożono, że prace, które podjęto do tej pory nie mogą służyć do dalszego procedowania sprawy, ponieważ służy to wykluczeniu w przyszłości jednej ze stron, czyli organizacji zrzeszającej mieszkańców czynszówek. Nie można rozwiązywać tak poważnej sytuacji za pomocą politycznego teatru – dodaje liderka Lewicy. Jeśli rząd rzeczywiście wyraża wolę zażegnania konfliktu i rozwiązania sytuacji, to Partia Centrum musi wycofać się z żądania wprowadzenia rynkowych czynszów, do czego zobowiązuje porozumienie styczniowe – podkreśla Nooshi Dadgostar.

Gdy przedłożono pierwsze wnioski z rządowego raportu dotyczącego reformy na rynku mieszkań czynszowych Partia Lewicy oburzyła się oddaniem władzy inwestorom i propozycji uwolnienia opłat czynszowych. Podkreślano, że to będzie katastrofa dla osób wynajmujących mieszkania w czynszówkach.

Kryzys w szwedzkim mieszkalnictwie

Faktem jest, że szwedzki rynek mieszkaniowy przeżywa kryzys. W 9 na 10 gmin są kolejki do mieszkań a liczba pełnoletnich Szwedów, którzy mieszkają nadal z rodzicami rośnie. A jest to nienormalna sytuacja w Szwecji. Partia Lewicy ostrzega, że urynkowienie cen najmu ma wprawdzie dotyczyć nowo budowanych mieszkań, ale gdy analogiczne zmiany przeprowadzono w Finlandii w 1991, to już w 1995 urynkowienie dotyczyło wszystkich czynszówek. W efekcie ceny najmu np. w Helsinkach wzrosły o 40%, a tym samym zasiłki mieszkaniowe. Obecnie rząd fiński ponosi ośmiokrotnie wyższe koszty zasiłków mieszkaniowych niż rząd szwedzki. I gdyby rządowi szwedzkiemu przyszło wziąć na siebie koszty zmian, to trzeba by się liczyć z 35 miliardami koron wydatków na to, a to więcej niż kosztuje utrzymanie np. policji, a pieniądze szłyby bezpośrednio do kieszeń inwestorów.

Hyresgästföreningen – organizacja najemców czynszowych, która obecnie jest stroną negocjującą umowy najmu z inwestorami zleciła firmie konsultacyjnej Ramböll sprawdzenie jak po urynkowieniu cen najmu kształtowałyby się ceny w różnych miejscach Szwecji. Raport potwierdza, że ceny najmu w Göteborgu i Sztokholmie wzrosłyby o 50%, w Luleå, Uppsali i Eskilstunie o 30%. Problem dotknąłby w przyszłości, jeśli założyć scenariusz negatywny na podstawie wydarzeń z Finlandii, około 3 mln Szwedów, którzy na chwilę obecną mieszkają w czynszówkach. Obecnie Hyresgästföreningen negocjuje corocznie ceny najmu około 1,5 milionów mieszkań i pilnuje, żeby były takie same za mieszkania o porównywalnym standardzie. Pilnuje też, żeby na ceny najmu nie wpływał brak mieszkań na rynku. Organizacja jest dla najemcy odpowiednikiem tego, czym jest związek zawodowy dla pracownika. Gdyby zmiany weszły w życie, wówczas inwestor sugerując się np. atrakcyjnością okolicy mógłby podnieść cenę najmu, co więcej miałby też prawo do zmiany jej wysokości podczas trwania umowy najmu. Wprowadzanie takich zmian obecnie, gdy wiele osób straciło pracę, dotknie najuboższych mieszkańców. Łatwo się też domyślić, że wprowadzi to segregację na rynku mieszkaniowym. Lepsze dzielnice będą w zasięgu portfeli zamożnych osób, więc problemy tzw. gorszych dzielnic będą się tylko nasilać. W chwili obecnej gmina może np. przydzielić mieszkanie z kolejki w jednej z najbogatszych miejscowości Djursholm (Więcej w: Djursholm szwedzka wylęgarnia przywódców). Po zmianach na takie mieszkanie stać byłoby jedynie zamożne osoby.

Prawo do mieszkania czynszowego jest częścią szwedzkiej polityki dobrobytu. Czynszówka nie wymaga od mieszkańca kapitału, tylko odstania swojego w kolejce do gminnych mieszkań.