Kobieta idzie na wojnę – islandzka komedia akcji

Rewelacyjna islandzka komedia o kobiecie, która samotnie wypowiada wojnę koncernowi okrzyknięta została „female-powered action comedy” i otworzyła tegoroczny MasterCard Off Camera w ramach sekcji „Festiwalowe Hity”.

Kobieta idzie na wojnę, reż. Benedikt Erlingsson (Islandia, 2018)

Islandczycy już dawno temu udowodnili, że potrafią robić świetne kino i z roku na rok pokazują, że nawet dobre rzeczy można robić jeszcze lepiej. Kobieta idzie na wojnę to zdecydowanie film w kategorii „must see”. Zobaczmy zatem, dlaczego?

ISLANDZKI FILM, KTÓRY TRZEBA ZOBACZYĆ

Benedikt Erlingsson (ur. 1969) znany u nas z filmu „Konie i ludzie” ma, jak widać, doskonałą rękę do robienia rzeczy, których paliwem jest mieszanka idealnie dobranych składników. Ani na moment nie schodząc poniżej granicy intelektualnego napięcia, serwuje obraz jednocześnie zabawny, aktualny politycznie, zaangażowany a do tego trzymający w napięciu. Na bohaterkę swojego filmu wybiera kobietę w średnim wieku, w tej roli faworytka islandzkich Oscarów i kilku festiwali filmowych, Halldóra Geirhardsdóttir, która mogłaby być starszą siostrą Szwedki Grety Thunberg (konto instagramowe tutaj, facebookowe tutaj). Grana przez nią Halla idzie na wojnę z potężnym koncernem, który na Islandii ma hutę aluminium. Działalność tej firmy degraduje islandzkie środowisko naturalne. Kobieta nie przebiera w środkach, żeby utrudnić życie firmie, sabotując jej działalność. Jej akcje są brawurowe, precyzyjnie zaplanowane i zrealizowane z iście gangsterskim sprytem.

BOHATERKA NA MIARĘ GRETY THUNBERG

O wysokich ocenach tego filmu zdecydowało kilka rzeczy. Duet, który odpowiada za pokazaną historię: reżyser filmu Benedikt Erlingsson i Ólafur Egilsson (ur. 1977), prywatnie syn pary aktorskiej Tinny Gunnlaugsdóttir i Egila Ólafssona, naprawdę znają tajniki dobrej narracji i z pewnością ich scenariusz zasłużył na Nagrodę Edda. W opowiedzianej przez nich historii nie brakuje narracyjnych twistów a napięcie budują nieustanne zaskoczenia, które serwują z precyzją Hitchcock’a i podkręcają mocną dawką islandzkości. Tu przydałoby się chociaż minimalne rozeznanie w historii dawnej i współczesnej Islandii, którą panowie ogrywają w mistrzowski sposób.

ISLANDZKOŚĆ NA PIERWSZYM PLANIE

Reżyser zdecydowanie bierze dystans i śmiejąc się pod nosem pokazuje nam wyspę rozkładając geografię zainteresowania na kumulowanie śmiechu tam, gdzie islandzkość wybija się na pierwszy plan. Szczególnie spodobało mi się ogranie, bardzo w końcu istotnych na Islandii więzów pokrewieństwa, które w wywrotowej działalności bohaterki filmu odegrają kluczowe znaczenie. Sparodiowano tutaj tzw. wielką politykę, której przejawem jest krótkowzroczność jej przedstawicieli, ich zabiegi o kapitał zagraniczny i ukłony pod adresem korporacji, wreszcie wewnętrzne sabotaże i manipulacje, które są językiem partyjnych interesów.

SUPERBOHATERKA ISLANDZKIEGO KINA

Autorom scenariusza nie zabrakło pomysłów, żeby w dyskretnie dowcipny sposób odnieść się do kwestii równouprawnienia na Islandii. Jeden z bohaterów nazwał swojego psa „Kobieta”, co zbuduje komediowe napięcie w jednej ze scen. Wreszcie Halla gania po wyspie prawie jak komiksowa superbohaterka. Z bondowskim sprytem ucieka powietrznym patrolom policyjnym. Z krzepą komandosa pokonuje przeszkody, które mogłyby się okazać za trudne dla oddziału GROMU. Jej mottem przewodnim jest „Szukaj rozwiązań”. Do cna samodzielna, samowystarczalna i nawet swoją przyszłość i życie osobiste planuje w duchu emancypacyjnym. Osoby, które znają „Szwedzką teorię miłości” (o filmie tutaj) odczytają aluzje, którymi Erik Gandini zaskoczył jedną połowę i zszokował drugą połowę świata.

Bardzo ładnie na ekranie gra przyroda. Widownia na sali kinowej wzdychała na przemian z jękami zachwytu. Islandczycy już dawno odkryli, co najbardziej urzeka w ich kraju i pokazują to jak mistrzowie Photoshopa.

Spinaczem filmu jest bohater drugiego planu, który powraca niczym bumerang zgarniając salwy śmiechu. To zagraniczny turysta, który przemierza Islandię na rowerze. Skumuluje na sobie wszystkie strachy i uprzedzenia pod adresem śniadoskórych, podejrzanych osobników, ratując przez przypadek z największych opresji Hallę i jej operacyjno-wywrotową działalność.

DOCENIONA KOBIETA IDZIE NA WOJNĘ

Wisienką na torcie komediowego języka filmu jest muzyka, która z tła wchodzi na plan pierwszy. Halla jest dyrygentką lokalnego chóru. Davíd Tór Jónsson, który stoi za oprawą muzyczną, wprowadza do filmu band i ukraiński chór, który wzorem starożytnego chóru podąża za bohaterami filmu, komentując jego napięcia. Pojawi się zresztą w filmie, jako część tego zespołu.
Nie ma się co dziwić, że Kobieta idzie na wojnę była w 2019 oficjalnym kandydatem Islandii do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. Nie ma się co dziwić, że dostała Nagrodę Publiczności w MFF w Sewilli 2018, została najlepszym filmem MFF 2018 w Hamburgu, MFF 2018 w Ljubljanie i trafiła do dwudziestki najlepszych filmów w Cannes 2018. I naprawdę nie budzi zdziwienia wybór Parlamentu Europejskiego, dzięki któremu film został laureatem 12. edycji nagrody Lux dla najlepszego filmu europejskiego.

Ma koniec dodam, że Kobieta idzie na wojnę zwróciła uwagę Jodie Foster, która postanowiła zrobić amerykańską wersję filmu, który wyreżyseruje, i w którym zagra główną rolę.
Recenzja: „Kobieta idzie na wojnę”, Kona fer í stri?, 2018.

PS Film obejrzałam w ramach MasterCard Off Camera (strona festiwalu tutaj). Kolejny seans 4 maja 2019 w Kinie pod Baranami o 12:45 w Krakowie. Bardzo polecam!!!

Dodatkowe źródła, z których skorzystałam: Filmweb, kultura.onet.pl – Film Kobieta idzie na wojnę z nagrodą Parlamentu Europejskiego (dostęp 28.04.2019), www.kinonh.pl, www.wirtualnemedia.pl, wywiad z Halldóra Geirhar?sdóttir na La Semaine de la Critique Cannes 2019, www.nordicfilmmusicdays.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.