Finnmark – norweski kres i północny stan umysłu

„Dla przyjezdnego Finnmark to największy i najrzadziej zaludniony region Norwegii, rozciągnięty wzdłuż wybrzeża Morza Barentsa, za kołem podbiegunowym”. Dla Norwegów z północnych krańców kontynentalnej Norwegii, to stan umysłu, to znajomość zasad „klimat jest tu surowy, zwierzyna płochliwa, a ludzie, jak już pytają, kim jesteś, to chcą wiedzieć do trzeciego pokolenia”. To ultima thule Europy, której granicą jest czarne jak smoła morze, wiatr wypełniający płuca takim nadmiarem, który niemal rozrywa je na strzępy i zimno rzeźbiące twarze miejscowych w charakterystyczne mapy zagłębień, bruzd i dołków w skórze. Ilona Wiśniewska po pięciu latach w arktycznej wyspiarskiej Norwegii, opuszcza Svalbard i Spitsbergen odkrywając zapomnianą i porzuconą część kontynentalnej północnej Norwegii. I znowu opowiada o niej na wysokim c melancholii skandynawskiej.

 

Hen_Na_polnocy_Norwegii_Ilona_Winiewska

 

Białe. Zimna wyspa Spitsbergen doczekało się kilku wznowień i tyleż samo spektakularnych zmian życia, budząc Polaków do działania; porzucających to, co dotychczasowe i zaczynających wszystko od nowa; zdobywających się na odwagę, jakiej w wygodnej i zaplanowanej rzeczywistości zazwyczaj brakuje. A za życie w Norwegii płaci się cenę niewygody: gęstych od mroku nocy polarnych, oszałamiającego jak heroina lata polarnego, huśtawki przygnębienia i ekstazy. Uzależniający efekt to nieustannie rosnąca fascynacja Północą. Spróbuję oddać jej klimat na podstawie pierwszej części „Hen. Na północy Norwegii”.

 

„FINNMARK TO ZNAJOMOŚĆ ZASAD”

 

Tam, gdzie w pojęciu ludzi z Południa za kręgiem polarnym kończy się cywilizacja, tak naprawdę zaczyna się prawdziwe życie: bez taryfy ulgowej i bez kuponów promocyjnych na niższe temperatury, cieplejsze dni i mniejsze odległości. Czy oni „ubierają się w skóry i czy mieszkają w lasach”? – latami upokarzani i traktowani jako podludzie Północy, mieszkańcy Finnmarku zahartowali w sobie pewną mentalną krzepę trzymającą ich do pionu tam, gdzie inni załamują się na przedbiegach. Niemiecka okupacja zostawiła na ich ziemiach rozrysowaną na nową mapę zniszczeń. Wyzwolenie Norwegii spod okupacji niemieckiej było aktem końca wojny, który dla ludzi Finnmarku oznaczał jednocześnie koniec ich życia. W ich pamięci wojna to Spalenie, pisane dużą literą dla szacunku, tak jak Żydzi zapisują Zagładę. Gdy Niemcy dowiadują się o zawieszeniu broni Finlandii ze ZSRR we wrześniu 1944, doskonale wiedzą, że to oznacza konieczność wycofania własnych wojsk z tych terenów, co możliwe było przez północną Norwegię. Cofając się niczego nie zostawią Armii Czerwonej. Polityka spalonej ziemi konsekwentnie realizowana przez uciekających Niemców zostawiała wyłącznie ślady zgliszczy i ciała masakrowanych w pośpiechu zwierząt, których wycie w agonii na długo nie dawało zapomnieć o ewakuacji. Wypędzani w pośpiechu mieszkańcy Finnmarku dostawali szansę przeżycia jedynie o ile zdążyli wynieść się w wyznaczonym przez Niemców czasie. „Siłą ewakuowano w sumie pięćdziesiąt tysięcy ludzi”, część nie ruszy się ze swojej ziemi, choćby mieli za to zapłacić najwyższą cenę. Ukrywając się w jaskiniach, ziemiankach skazali się na życiowe wyzwanie, któremu nieco sprzyjała wyjątkowo łagodna ostatnia zima tej wojny. Zahartowani w pełnej skali jej możliwości, nauczeni sztuki radzenia sobie z mrozem, przeżyli zostając na pustyni ruin i pogorzelisk, w jaką Niemcy zamienili ich Finnmark.

 

FINNMARK – NORWESKA ULTIMA THULE

 

Jedność wpisana w norweski hymn z pewnością nie dawała się odczuć w pełni ludziom Finnmarku, którzy w tym czasie uciekając na południe czuli się jak uchodźcy we własnym kraju. Potem zabrakło dla nich miejsca w podręcznikach, które konsekwentnie przemilczały dramatyczną historię ostatnich dni wojny na tych terenach. A „milczenie odbiera się tu również jako formę poniżenia”. Dopiero w siedemdziesiątą rocznicę spalenia Finnmarku publiczna telewizja NRK przybliży ten rozdział dziejów kraju określany „największą katastrofą w historii Norwegii od czasów epidemii czarnej śmierci w średniowieczu”. „Złośliwi komentowali, że cały Finnmark musiał się spalić, żeby po latach znalazło się dla niego miejsce w telewizji z Południa i to w najlepszym czasie antenowym”.

 

ARKTYCZNE BULLERBYN

 

Opowiada Ilona Wiśniewska o arktycznym Bullerbyn, gdzie chodniki na ulicach podgrzewa się zimą, a laska ze szpikulcem dobrze wbijającym się w lód ma chronić przed upadkiem seniorów, ostatnich mieszkańców tych ziem, które opuszczają młodzi przenosząc się na południe. Opowiada o „zadbanym staruszku o oczach dwudziestolatka” – królu beżyn, o norweskim rybaku roku, który cierpi na chorobę morską, o jasnowidzu z Lebesby Antonie Johansenie, który przewidział pierwszą wojnę światową i zatonięcie Titanica, o wszach na łososiach hodowlanych tuczonych „mieszanką sprasowanej soi i oleju rzepakowego z rybim tłuszczem”, o pokoleniu ludzi żyjących według prawa Jante. A opowiada przy dźwiękach fińskiej wersji ABBY. O tym, że „arktycznej wiosny nie zwiastuje zieleń, ale przylatujące z południa ptaki, których w maju jeszcze nie słychać”. Że w Finnmarku „wierzy się w morze, w pracę i w siebie”. Opowiada o mentalności ludzi dalekiej Północy: jednocześnie biednych i rozrzutnych, ciekawskich i tolerancyjnych, naiwnych i samowystarczalnych i o ich kompleksie niższości w stosunku do Norwegów z Południa. I ich poczuciu bycia dla nich niewidzialnymi. O arktycznych bachanaliach, gdy „jadło się na zapas jeszcze ciepłe rybie wątroby, piło na umór, co akurat ktoś upędził, i dawało w mordę temu, kto się napatoczył po sobotnich tańcach”.

 

„HEN TO RÓWNOCZEŚNIE DALEKO I BLISKO”

 

Nostalgia za światem, który odchodzi zmieniany marzeniami o innym, może lżejszym życiu, wyznacza rytm reportażu Ilony Wiśniewskiej, którego interwały oddają oszałamiającą mieszkańca Południa samotność i pustkę Finnmarku, który „pustoszeje i umiera na starość”. Miejsca, w którym jego mieszkańcy mają wszystko: „ryby, powietrze, moroszki”. I zimno, które „ogranicza zapotrzebowanie na bodźce, przedmioty i rozterki”. Ujmuje nienaturalny dla konsumpcyjnego świata brak nawyku posiadania i tradycja wymieniania się przysługami i dzielenia się, co od zawsze było sposobem ludzi Finnmarku na podtrzymywanie więzi.

 

Finnmark_Norwegia_na_mapie

 

Zdjęcie: Finnmark, Norwegia. Google Maps

 

Tekst powstała na podstawie pierwszej części „Hen. Na północy Norwegii”. Wszystkie parafrazy i cytaty pochodzą z książki „Hen. Na północy Norwegii”, Ilona Wiśniewska, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2016. Książka ukaże się 27 kwietnia 2016. Projekt okładki Agnieszka Pasierska / Pracownia Papierówka Projekt typograficzny Robert Oleś / d2d.pl. Opieka redakcyjna Łukasz Najder Redakcja Tomasz Zając. Korekta Edward Rutkowski / d2d.pl, Iwona Łaskawiec / d2d.pl. Redakcja techniczna i skład pismami Warnock Pro i Futura Robert Oleś / d2d.pl Książkę wydrukowano na papierze Ecco book 80 g /m2, vol. 1,6, dystrybuowanym przez firmę Antalis Sp. z o.o. ISBN 978-83-8049-276-9. Stron: 246. Książka zawiera ilustracje i bibliografię.

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję:

 Logo_Czarne

 

Chcesz być na bieżąco z informacjami? Zamów bezpłatny newsletter i polub Fanpage Recenzentka.blox.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dane podane w formularzu będą przetwarzane zgodnie z polityką prywatności.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.