Kategorie
Podróże na Północ

Dom Astrid Lindgren w Näs

Nad Ramskulla Näs ktoś zaciągnął rolety. Gapię się w stalowoniebieskie niebo. A dzisiaj jadę przecież do domu Astrid Lindgren („Astrid Lindgren. Opowieść o życiu i twórczości” Margareta Strömstedt). Micha znowu wybiera się na partyjkę tenisa do Vimmerby, więc znowu mnie podrzuci. Wyglądamy jak raperzy w teledyskach z początku lat 90. Micha w ortalionowym dresie pali skręconego naprędce papierosa, zmarszczki wyostrzają mu się na twarzy w głębokie rozwidlenia; droga wylotowa z gospodarstwa tłucze nami na prawo i lewo. Brakuje tylko pieska z kiwającą się główką do kompletu.

Astrid Lindgren wejście do muzeum Szkice Nordyckie blog

Astrid Lindgren wejście do muzeum Szkice Nordyckie

Astrid Lindgren Drzewo Lemoniadowe Szkice Nordyckie Szwecja

Astrid Lindgrens Näs otulone jest grubym pasem zieleni. Podchodzę do rozłożystego wiązu, który zagra potem u Pippi dąb – słynne „lemoniadowe drzewo” (sockerdricksträdet). Stoi przed nim grupa turystów z Niemiec. Nagle wszyscy kierują aparaty w jedną stronę i oślepią ptaki, które wzbijają się wysoko z krzykiem. Podchodzę bliżej, dramatycznie malejąc. Czy drzewo może chorować na reumatyzm? Zgrubienia układają się w bolesny wzór z wykręconych we wszystkie strony sęków, narośli. To wokół niego biegała z rodzeństwem mała Astrid. W tle słychać pisk bawiących się w berka dzieci. Odwracam się szybko, ale na równo wystrzyżonym trawniku stoją jedynie niemieccy emeryci na objazdówce po Szwecji. Huśtawka buja się wysoko, chociaż nikt na niej nie siedzi.

Astrid Lindgren Nas ogrod Szkice Nordyckie Szwecja

Astrid Lindgren muzeum zewnątrz księga Szkice Nordyckie blog Szwecja

Tu nie chodzi tylko o pamięć o Astrid, chociaż każdy zaułek czy wystający konar zapisał w sobie całe jej dzieciństwo. Wciąż mimo turystycznego stempla, Näs nosi w sobie urok małego, smålandzkiego gospodarstwa. Dzisiaj wchłoniętego przez Vimmerby. Ale subtelnie. Wszyte w specjalnie zaprojektowany ogród oddycha w podobny sposób jak niegdyś. Lubię zwiedzać ogrody i do tej pory największe wrażenie zrobiły na mnie te pekińskie i szanghajskie z lustrami w altankach, w których we wrześniową noc odbija się według Chińczyków najpiękniejsza tarcza księżyca. Ale jest coś charakterystycznego, co składa się na ogród szwedzki. Widać, że najważniejsze jest tu światło i rozmieszczenie ścieżek tak, żeby dawały największą ekspozycję na słońce. I chęć pokazania skrawka nienaruszonej przyrody. To ogród zaledwie muśnięty architektonicznym planem. Jakby ktoś wszedł na pole upstrzone kępami kwiatów, krzewów i nieco je uporządkował. I przy okazji zaopiekował się mieszkającymi po sąsiedzku zwierzętami. I chociaż ule, które tu stoją to dzieło człowieka, ale też służą opowieści o Astrid, która walczyła przecież o dobrostan zwierząt. Ogród potrzebuje pszczół. A pszczoły ogrodów. Szwedzi nie byliby też sobą, gdyby nie elementy artystyczne: pomniki i instalacje. One też wpisują się delikatnie w krajobraz. Pozostawiają komentarz do życia Astrid i wciągają w dialog, którego efektem staje się zaduma nad życiem. Ujmuje mnie zwłaszcza „De sju önskekrusen” Amerykanina Patricka Dougherty’ego. Z karteczkami gęsto zawieszonymi na każdym skrawku przestrzeni dużych plecionych konstrukcji. Każdy może wejść do ich wnętrza i zostawić własne życzenie, marzenie. Większość z nich to prośby o zdrowie, szczęście i miłość.

Astrid Lindgren De sju onskekrusen Szkice Nordyckie blog Szwecja

Astrid Lindgren De sjo onskekrusen środek Szkice Nordyckie Szwecja

Zdjęcie: „De sju önskekrusen”, dom Astrid Lindgrens w Näs

Dołączam do grupy szwedzkojęzycznej. Omijam cały autokar krzykliwych Niemców. Ich grupa wygląda, jakby ktoś otworzył kartonik z gęstym budyniem, który powoli, ale systematycznie zalewa sklepik muzealny jednolitą masą. Mężczyźni w drucianych, złotych oprawkach. Kobiety w pikowanych kurtkach. Widać, że mają narzucone dynamiczne tempo zwiedzania, nerwowo przemieszczają się pomiędzy półkami, stołami z książkami i wieszakami. Zaliczają zakupy. Niemcy, co obserwuję za każdym razem, są rozrzutni podczas podróży, ale nigdy w temacie jedzenia. Albert, którego odwiedziłam kiedyś w Alzacji wytłumaczył mi z powagą, że wszyscy na czymś oszczędzają. – My, Niemcy, na jedzeniu. Jedna para po kilku godzinach decyduje się na skromny obiad, dzielą się połową zamówionej porcji.

Gdy przyglądam się Niemcom przy kasach hojnie rozstających się ze swoimi emeryturami, coś mnie kłuje boleśnie na wspomnienie moich osiedlowych sąsiadów. Pani Helenki, która próbuje zachować godność oddając butelki do skupu, Pana Aleksandra, którego spotykam często siedzącego na ławce i wpatrzonego gdzieś w niewidoczny horyzont, który niedawno przesłonił mu betonowo-szklany biurowiec Ch2M. Nigdy nie byli na wycieczce w Szwecji i nigdy nie przyznali, że ich na takie szaleństwo nie stać. Ludzie naprawdę ubodzy nie używają takich słów.

Astrid Lingren w sklepie muzealnym SZwecja Szkice Nordyckie blog

Astrid Lindgren sklapik muzealny Szwecja Szkice Nordyckie blog

Astrid Lindgren sklepik muzealny z książkami Szwecja Szkice Nordyckie blog

Zdjęcie: Sklepik muzealny, dom Astrid Lindgrens w Näs

A sklepik muzealny jest zaprojektowany do wyciągania z ludzi pieniędzy. Przytulne wnęki zachęcają, żeby tam się rozłożyć z książką. Każda okładka krzyczy – weź mnie do ręki. Wieczorem, gdy jemy kolację, Micha nie opanuje zdziwienia, że wykupiłam też oprowadzanie z przewodnikiem. A bez niego nie wejdzie się do środka domu, żeby zobaczyć, gdzie Astrid z rodzeństwem bawiła się w łapanego, gdzie walczyli na poduszki, gdzie Astrid oparzyła się otwierając drzwiczki pieca. Malutkie przestrzenie, niemal tak mikroskopijne jak domki z Lego. Wszystko w drewnie, schludnie i praktycznie. Przewodniczka otwiera przed nami kolejny rozdział z życia małej Astrid, wiążąc fakty z jej życia z fragmentami z książek. Opisała całe swoje życie, miejscami niewiele tak naprawdę zmieniając. Między kuchnią, wąziutkim przedpokoikiem i niewielkimi izbami jest miniprzestrzeń; opowieść przewodniczki wypełnia ją po brzegi sprawiając wrażenie wyprawy w czasie. Wyłania się z niej kochający dom, w którym było dużo miłości i czułości. I przede wszystkim śmiechu i zabawy. Przewodniczka przeprasza, że nie wolno robić zdjęć, można jednak kupić pocztówki z wnętrzami domu w sklepiku.

Astrid Lindgren dom rodzinny Szwecja Szkice Nordyckie blog

Zdjęcie: Dom Astrid Lindgrens w Näs

Zanim zaczęliśmy zwiedzanie domu Astrid Lindgren weszłam na chwilę do muzeum. Pamiętajcie, żeby wziąć ze stołu przed drzwiami, w cenie biletu, audioprzewodnik. Polecam wejść tu zanim przestrzeń opanują turyści. Nie ma nic milszego niż usiąść w półmroku na ławce dla olbrzymów i patrząc na drzewko kwitnącej wiśni posłuchać początku opowieści o rodzinie Astrid. Przejść się jeszcze pustymi korytarzami. Pobyć tam z własnymi myślami. Szwedzkie muzea kochają zwiedzających i z wzajemnością. Jest tu trochę dobrego naśladownictwa. Wielkie ścienne gabloty przypominają te z nowojorskiego Museum of Natural History, a trójwymiarowość takiej ekspozycji najważniejszych wydarzeń czy najbardziej symbolicznych dla Astrid, sprawia, że chce się przekroczyć granicę tych dwóch światów jak grana przez Mię Farrow bohaterka „Purpurowej Róży z Kairu”.

Astrid Lindgren W stodole Szwecja Szkice Nordyckie blog

Astrid Lindgren upadek Szwecja Szkice Nordyckie blog

Zdjęcie: Dom Astrid Lindgrens w Näs

Scenariusz zwiedzania oddaje płynnie etapy życia Astrid. Od historii jej rodziców. Sporo zdjęć archiwalnych i smaczków, jak choćby maszynopis, z odręcznym rysunkiem Pippi, takiej jak ją sobie wyobrażała Astrid. I filmy, na których widać walczącą nieustannie o innych pisarkę. Pamiętajcie, żeby włączyć napisy, do wyboru niemieckie lub angielskie, bo filmy mają narrację szwedzkojęzyczną. Jeśli ktoś jeszcze nie pokochał Lindgren, to z pewnością wyjdzie stąd oczarowany jej siłą, determinacją i wolą walki o dobro dzieci, zwierząt, wszystkich wykluczonych. To Szwecja jeszcze z innej epoki, gdy ten prawdziwy Folkhemmet dochodził do punktu zwrotnego.

Astrid Lindgren maszynopis Pippi Szwecja Szkice Nordyckie blog

Zdjęcie: Dom Astrid Lindgrens w Näs

Szwedzi potrafią opowiadać o swoich bohaterach narodowych i potrafią czarować szwedzkością. Bez patosu i z prawem do pokazywania człowieka w chwilach słabości. Wszystko tutaj mocno gra na emocjach. Jestem przekonana, że można stąd wyjść z zapałem do zmieniania świata na lepsze. Z poczuciem, że chce się zostawić po sobie coś wartościowego. Coś dobrego. Wykorzystano tutaj też techniki, z których czerpie kino i teatr. Mroczne przejście tunelem z tapetą naśladującą rzędy książek i głos z taśmy czytający najpopularniejsze fragmenty. Wielka skrzynia, kilkakrotnie większa od człowieka ze szparami między deskami, aż prosi się, żeby zaglądnąć do wnętrza, które ma przerazić, wzbudzić niepokój i strach przed czymś złym. Kręcąca się na środku niemal do sufitu spiralna piramidka książek przypomina, że to o nie najbardziej w tym wszystkim chodzi. I gdzieniegdzie postać Astrid. Zawsze w ujęciach łamiących stereotyp statecznej starszej pani. Wysoko na drzewie, na trybunach wzywająca do zmiany, opowiadająca ze śmiechem na komentarz ministra finansów, którego karierę diametralnie odwróci. Najczęściej w otoczeniu dzieci i książek. Przypomina mi pod wieloma względami naszą Szymborską. Obie żyły cicho jeśli chodzi o życie prywatne, którego odpryski przyszło nam poznać po ich śmierci. Obie postanowiły dużo się śmiać. Obie zrobiły, co mogły, żeby pomagać innym. Myślę, że gdyby były sąsiadkami zostałyby przyjaciółkami. Wnętrze muzeum otwarte jest dla wszystkich, nie ma takiej niepełnosprawności, która mogłaby przeszkodzić w zapoznaniu się z ekspozycją. Schody pojawią się dopiero na zewnątrz. Ale tam panuje początek XX wieku.

Astrid Lindgren muzeum przejście przez tunel z cytatów Szwecja Szkice Nordyckie blog

Astrid Lindgren muzeum wnętrze Szwecja Szkice Nordyckie blog

Zdjęcie: Dom Astrid Lindgrens w Näs

W dawnych gospodarczych pomieszczeniach zaaranżowano osobne wystawy. Wspinamy się po niemal pionowych schodach na przestronne poddasze. Dzieciaki szaleją i wskakują na stojące tam zabawki po małej Astrid i jej rodzeństwie. Szwedzcy rodzice nie reagują, cudzoziemcy wpadają w panikę, że coś popsują. Jeden z małych Svensonów uderza w bek, bo rodzice już chcą wyjść. Zostaje sam, chwilę jeszcze ryczy, w końcu obrażony idzie za zupełnie nieprzejmującymi się jego atakiem buntu rodzicami. W historycznych miejscach nie brakuje nowoczesnych dodatków: wielkich plazm z kręcącymi się w kółko filmami dokumentalnymi. Wygodnych ławeczek do zatrzymania się na chwilę.

Astrid Lindgren wnętrze muzeum góra Szwecja Szkice Nordyckie blog

Astrid Lindgren muzeum góra siostra przy maszynie do pisania Szwecja Szkice Nordyckie blog

Astrid Lindgren siostra w kuchni Szwecja Szkice Nordyckie blog

Zdjęcie: Dom Astrid Lindgrens w Näs

Na zgłodniałych czeka przytulne bistro. Gdyby nie lekki chłód skusiłabym się na obiad na zewnątrz. Próbowania tutejszych klopsików niestety odradzam. Mięso jest za bardzo wysuszone, zamiast dżemu, kalafior. Bufet, który wchodzi w cenę obiadu jest raczej skromny w porównaniu np. z tym w Astrid Lindgrens Värld. Po obiedzie idę pospacerować po ogrodzie. Osoby, które kupią bilet wstępu do muzeum mogą się poczęstować w ogrodowej kawiarence bezpłatną kawą lub herbatą i mają tu kilka ciekawych zestawów herbat do wyboru i w dowolnej ilości. Na deser próbuję tutejszych lodów, które prawdziwych smakoszy pozostawią w szoku cukrowym. To zdecydowanie najgorsze lody świata. Śmieję się, że rekompensatą jest fakt, że serwuje je chłopak o imieniu Viking, co od razu przywołuje wspomnienia naszego lektora od szwedzkiego i pewnego upalnego lata na skånskiej prowincji. Ale o tym opowiem innym razem.

Astrid Lindgren Klopsiki szwedzkie Szwecja Szkice Nordyckie blog

Astrid Lindgren Lody z herbatą w parku Szwecja Szkice Nordyckie blog

Zdjęcie: Dom Astrid Lindgrens w Näs

Koszty:
Wstęp dla 1 osoby dorosłej do muzeum Astrid Lindgren – 170 koron (74 zł)
Wstęp i oprowadzanie po domu Astrid Lindgren – 1 osoba dorosła – 95 koron (41 zł).
Lody w kawiarence, 3 gałki – 42 korony (18 zł)
Obiad: szwedzkie klopsiki (köttbullar) z kalafiorem cała porcja – 110 koron (48 zł)
Bilet autobusowy Vimmerby – Ramskulla Näs: 37 koron (16 zł)
RAZEM: 454 korony = 197 zł.

Cała podróż:

Część nr 5 Bullerbyn istnieje naprawdę

Część nr 4 Dom Astrid Lindgren w Näs

Część nr 3 Świat Astrid Lindgren, czyli szwedzki Disneyland

Część nr 2 Literacka Smalandia, czyli śladami Astrid Lindgren

Część nr 1 Jak wyjechać na urlop do Szwecji nie płacąc za nocleg i wyżywienie?