Kategorie
Kraje nordyckie

Powrót Löfvena, czyli nowy stary premier

Riksdag, który 21 czerwca nie udzielił wotum zaufania premierowi, w środę, 7 lipca zagłosował za powrotem Stefana Löfvena. W rekordowo szybkim czasie 18 dni udało się zakończyć kryzys parlamentarny w Szwecji. „Większą próbą cierpliwości jest radzenie sobie z pięciolatkiem, niż tworzenie rządu” – podsumował pocieszająco burzliwe dni w wywiadzie dla „Dagens Nyheter” uwielbiany przez Szwedów Andreas Norlén, drugi najważniejszy po królu człowiek w Szwecji. Czy comeback Stefana Löfvena jest zapowiedzią wychodzenia na prostą? Nikt w Szwecji nie ma wątpliwości, że w tak trudnej parlamentarnej sytuacji nie znajdował się jak dotąd żaden szwedzki szef rządu.

Większą próbą cierpliwości jest radzenie sobie z pięciolatkiem, niż tworzenie rządu

Andreas Norlén

Gdy w Szwecji wybuchł kryzys rządowy, zrobiło się gorąco. Nie tylko na scenie politycznej. W kilku miejscach w kraju padły rekordowo wysokie temperatury. SMHI – Sveriges meteorologiska och hydrologiska institut (Szwedzki Instytut Meteorologiczno-Hydrologiczny) podał, że w czerwcu w Frösön odnotowano 16,7 st C i jest to najwyższa temperatura od 1860 roku.

Burza parlamentarna zażegnana. Przypominam jej przebieg:

Poważny kryzys w Szwecji.
Pierwszy premier Szwecji odwołany przez Riksdag.
Dymisja premiera Szwecji.
Stefan Löfven wraca do gry.

Szwedzka prawica w stanie wrzenia

Równie gorąco było w Riksdagu. W wypowiedziach liderów partii padały słowa, które podnosiły temperaturę i ciśnienie oponentom. Na różne sposoby okazywali jak bardzo są niezadowoleni z powrotu Löfvena. „To tworzenie rządu jest prawdziwym czerwono-zielonym bałaganem” – powiedziała Ebba Busch, liderka Chrześcijańskich Demokratów (Kristdemokraterna) podczas wystąpienia parlamentarnego poprzedzającego głosowanie Riksdagu nad powrotem Stefana Löfvena na stanowisko premiera. I dodała, że „ten czerwono-zielony bałagan zamienia rząd w tykającą bombę, gotową wylecieć w powietrze i wpakować wszystkich w kolejny kryzys rządowy już jesienią”. Powtórzyła też, że „Szwecja zasługuje na coś lepszego niż, żeby siedem trudnych lat ze Stefanem Löfvenem stało się ośmioma latami”.

Fragment wystąpienia Ebby Busch tuż przed głosowaniem Riksdagu nad powrotem Löfvena
Fragment wystąpienia Ebby Busch tuż przed głosowaniem Riksdagu nad powrotem Löfvena

W wypowiedzi szefa Moderatów Ulfa Kristerssona wybrzmiał cień nadziei, gdy stwierdził, że „Stefan Löfven grozi – czy raczej obiecuje – że odejdzie”. Odniósł się do zapowiedzi Stefana Löfvena, który uprzedził, że jeśli jesienią parlament nie zaakceptuje jego budżetu, to poda się do dymisji. Szef Szwedzkich Demokratów (Sverigedemokraterna). Jimmie Åkesson na swoim profilu na Facebooku powrót Löfvena na stanowisko premiera określił „porażką dla Szwecji i potwarzą dla wyborców”. Annie Lööf, której głosy zagwarantowały ten powrót nazwał „królową hipokryzji”.

Powrót Löfvena – polityczny mistrz przetrwania

O ile matematyka parlamentarna jasno pokazywała układ sił, to nie oznaczało, że dni tuż przed głosowaniem Riksdagu nad powrotem Löfvena nie były pełne napięć i turbulencji.

Po tym, jak Ulf Kristersson (Moderaci) przekazał, że nie widzi szans na utworzenie rządu prawicowego, który zdobyłby poparcie Riksdagu, talman przekazał pałeczkę Löfvenowi. Weekend był pewnie jednym z najintensywniejszych dla Socjaldemokratów. Mats Knutson, w komentarzu dla SVT, słusznie nazwał Stefana Löfvena „politycznym mistrzem przetrwania”.

Polityczny mistrz przetrwania

Mats Knutson o powrocie Löfvena

Jak nikt potrafił udobruchać partie podkreślając, że w tak trudnym układzie sił „nikt nie może liczyć na wszystko, ale każdy na coś”. Tym razem zaproponował rząd mniejszościowy, który stworzy wyłącznie z Zielonymi (Miljöpartiet de gröna). Rząd nie będzie prowadził żadnych pertraktacji budżetowych, tylko zaproponuje najlepszą wersję budżetu, która może spotkać się z przychylnością większości parlamentarnej. W ten sposób udało mu się wybrnąć z obietnicy, że nie będzie prowadził rozmów budżetowych z Partią Lewicy (Vänsterpartiet). Jednocześnie udobruchał Nooshi Dadgostar, która podobnie jak Partia Centrum nie będzie uczestniczyć w tworzeniu przyszłego budżetu. Kompromis „po szwedzku”, jak widać, wymaga niezłej ekwilibrystyki.

Królowa hipokryzji czy zwierz polityczny?

Partia Centrum (Centerpartiet) przeszła do tzw. konstruktywnej opozycji. Co to dokładnie ma oznaczać wszyscy dowiedzieliśmy się podczas konferencji prasowej Annie Lööf. I w tym miejscu wydaje mi się, że Jimmie Åkesson słusznie nazwał Lööf „królową”, ale pomylił się co do reszty.

W poniedziałek, 5 lipca Stefan Löfven poinformował talmana, że widzi szansę na stworzenie rządu, który zdobędzie poparcie Riksdagu. Zanim jednak przewodniczący parlamentu upublicznił tę informację, Annie Lööf zorganizowała własną konferencję prasową. Poinformowała, podczas niej, że Partia Centrum (Centerpartiet) poprze w głosowaniu środowym powrót Löfvena przyciskając żółty przycisk. Dodała też, że do tego kompromisu przekonało ją kilka rzeczy. Uważa, że Szwecja potrzebuje rządu i pandemia nie jest najlepszym momentem na przedłużające się negocjacje, jak to miało miejsce w 2018. Dwa, doszło do porozumienia, dzięki któremu będą realizowane kluczowe dla jej partii reformy. Chodzi m.in. o wzmocnienie prawa własności właścicieli lasów, krytykowanych z powodu wycinki na – w opinii wielu – zbyt dużą skalę. Ale chodzi też o zmiany w zakresie ochrony wybrzeży przed zabudową. Uważam to za zły ruch, bo na własnej skórze przerabiam negatywne skutki administracji Prezydenta Majchrowskiego pozwalającej na zabudowę Krakowa.

9 lipca 2021 r. Postępująca z roku na rok zabudowa okolic osiedla Podwawelskiego. Po kilku minutach deszczu ulica Komandosów tonie w wodzie
9 lipca 2021 r. Postępująca z roku na rok zabudowa okolic osiedla Podwawelskiego. Po kilku minutach deszczu ulica Komandosów tonie w wodzie

No i wybuchła bomba. Annie Lööf z precyzją odpaliła jej zapłon. Gdy więc rozpoczęła się konferencja prasowa Stefana Löfvena z Andreasem Norlénem, to zdominowały ją pytania dziennikarzy o porozumienie, o którym wspomniała Annie Lööf. Wszystkim wydawało się co najmniej dziwne, że Zieloni byli skłonni do takich ustępstw. Oczywiście zawrzało i w mediach społecznościowych. Märta Stenevi z Zielonych u siebie na Facebooku wyjaśniła, że jej partia nigdy nie zaakceptuje żądań Partii Centrum w tym zakresie. „Nie przyłożymy ręki do niszczenia świata, którego nie da się odtworzyć” – napisała dodając, że „klimat i natura nie powinny płacić za kryzys rządowy”. Wydawało się więc przez chwilę, że powrót Stefana Löfvena wisi na włosku.

Komentarz Märty Stenevi na Facebooku po tym jak Partia Centrum poinformowała o porozumieniu dot. polityki leśnej i zabudowy wybrzeży
Komentarz Märty Stenevi na Facebooku po tym jak Partia Centrum poinformowała o porozumieniu dot. polityki leśnej i zabudowy wybrzeży

Ostatecznie głosowanie przebiegło zgodnie z prognozami i złożonymi obietnicami.

Socjaldemokraci – 100 na TAK
Moderaci – 70 na NIE
Szwedzcy Demokraci – 62 na NIE
Partia Centrum – 31 wstrzymało się
Partia Lewicy – 27 wstrzymało się
Chrześcijańscy Demokraci – 22 na NIE
Liberałowie – 18 na NIE, wstrzymała się Nina Lundström
Zieloni – 16 na TAK
Bezpartyjni – na NIE głosowała Emma Carlsson Löfdahl, Amineh Kakabaveh wstrzymała się

W sumie:
TAK – 116
NIE – 173
Wstrzymało się: 60

Co dalej?

Premier możliwie najszybciej powinien zaprezentować nowy skład rządu. Elisabeth Marmorstein w komentarzu dla SVT Nyheter powiedziała, że według niej premier Stefan Löfven po okresie burzy politycznej będzie raczej zmierzał do stabilizacji. Przypomniała, że w porównaniu do Görana Perssona, który lubił wprowadzać zmiany personalne w rządzie, Stefan Löfven jest ostrożnym „generałem”.

Wprowadzanie do rządu nowych osób nie będzie sprzyjać przywróceniu spokoju po okresie politycznych turbulencji. Jeśli więc coś zmieni, to być może zakres obowiązków, jak to się stało po odejściu z rządu Jennie Nilsson, która wróciła na stanowisko poselskie, żeby ratować Socjaldemokrację podczas głosowania nad kandydaturą Ulfa Kristerssona. Wówczas jej zakres obowiązków przejął Ibrahim Baylan. Ewentualnie właśnie jej rządowe stanowisko może zostać obsadzone nową osobą, bo jak dotąd resort dotyczący wsi i prowincji był osobnym ministerstwem. Szwecja ma 22 ministrów i w tej chwili jest rządzona przez 11 kobiet i 11 mężczyzn.

Czy to koniec parlamentarnej wojny?

W piątek 9 lipca na Zamku Królewskim odbyło się posiedzenie rady ministrów pod przewodnictwem Jego Wysokości króla Szwecji, który jest szefem państwa oraz w obecności następczyni tronu księżniczki Wiktorii. Spotkanie to zakończyło proces tworzenia rządu. Niniejszym Szwecja ma nowy stary rząd.

Premier Stefan Löfven podczas konferencji prasowej transmitowanej przez SVT Nyheter powiedział, że w przyszłym roku Szwedzi będą musieli zdecydować w jakim kraju chcą żyć. I wtedy wszyscy będą musieli zadać sobie pytanie, czy ma to być kraj egalitarny, silny i zrównoważony czy też jeden z najbardziej wrogich dla etatowców i najbardziej prawicowo-konserwatywny we współczesnej historii Szwecji. Przypomniał też ukochane przez Szwedów wartości, którymi są państwo dobrobytu, wolność i wspólnotowość. I dodał, że będzie budować Szwecję, w której nikt nie będzie się czuł obciążeniem. A tak SD określa imigrantów (Porównaj z: Czy Szwecja to kraj dla imigrantów?). Stefan Löfven wygrał kolejną bitwę, ale obecny skład Riksdagu wyraźnie pokazuje, że to nie koniec parlamentarnej wojny.