„Atomowe nawyki” Jamesa Clear’a to najczęściej wymieniana książka wśród największych inspiracji czytelniczych przez inwestorów indywidualnych, stwierdziłam więc, że powinnam ją przeczytać. Zastanowiła mnie w niej historia Węgra László Polgára, który stwierdził, że
„człowiek nie rodzi się geniuszem, lecz staje się nim dzięki nauce i praktyce”.
I postanowił wychować swoje dzieci na geniuszy szachowych wychodząc z założenia, że to dobra dyscyplina sportowa do przetestowania tego założenia. Udało mu się to z nawiązką. Wszystkie trzy córki były świetne w szachach, a najmłodsza w wieku 12 lat została „najmłodszą w historii zawodniczką na liście 100 najlepszych szachistów na świecie” i przez 26 lat niepokonaną szachistką zajmującą 1 miejsce na światowej liście szachistów. I zastanowicie się jak to się ma do Szwecji? Już wyjaśniam.
Gdy wyjechałam na stypendium do Szwecji zmiana polskiego systemu edukacji na szwedzki była dla mnie szokiem kulturowym. Gdy wrzucisz w Internet nazwę szkoły, do której trafiłam Åsa folkhögskola otrzymasz wynik ze słowami „skolan där vuxna växer” – „szkoła, w której dorośli rosną”. I na moim przykładzie wyjaśnię, co to znaczy w Szwecji stworzyć miejsce do tego, żeby ludzie mogli rosnąć w sobie.
Nauka w polskiej szkole polega na maratonie sprawdzianów i polowaniu na osoby, które zaczynają biec wolniej. Nie nauczyłaś się nowych słówek z czytanki w poniedziałek, więc w środę możesz liczyć na „pałę”, a gdy ich uzbierałaś wystarczająco dużo to zdobywasz etykietę nieuka. Jeśli więc nie wyrobiłaś sobie wystarczająco dobrej opinii na początku, to marny twój koniec. Bo wkrótce twój lepszy dzień będzie w opinii większości wyjątkiem. W przeciwieństwie do mistrzów PR, którym wybacza się pod każdym pretekstem potknięcie. Pamiętam, gdy kiedyś matematyczka zwyczajowo na początku lekcji odpytywała nas z materiału. Pominęła pierwszą osobę, a ja byłam siódma w dzienniku. Wszyscy siadali z jedynkami. W sali panowała cisza zgrozy. Podeszłam do tablicy i rozwiązałam zadanie. Dostałam drugie i to też rozwiązałam. Przez niemal całą lekcję stałam i rozwiązywałam kolejne zadania. W końcu nauczycielka poprosiła mnie o zeszyt. Zawsze bazgrałam jak kura pazurem. Dostałam czwórkę za brzydkie notatki. Wróćmy na chwilę do eksperymentu Węgra László Polgára.
Ten, umówmy się niesamowity ojciec, stworzył swoim córkom wspierający raj domowy. Dziewczynki były otoczone światem pełnym inspiracji szachowych. Rodzice motywowali je do udziału w zawodach i towarzyszyli córkom w zdobywaniu kolejnych osiągnięć. James Clear pisze w „Atomowych nawykach”, że dziewczynki otrzymały edukację domową, co było w tamtych czasach nietypowe, regały uginały się od książek o szachach, na ścianach wisiały podobizny znanych szachistów. Rodzice cieszyli się sukcesami córek, tworząc rodzinne archiwum pamięci o kolejnych osiągnięciach dziewczynek. I chociaż jak pisze James Clear to było „nietypowe” dzieciństwo, to podkreśla, że przez córki państwa Polgárów odbierane było jako „atrakcyjne, a nawet przyjemne” a dziewczynki w wywiadach wspominały radośnie okres dorastania w takim domu. A do tego stopnia wciągnęły się w szachy, że rodzice przyłapywali je na graniu nawet w nocy. James Clear podsumowuje pisząc, że siostry Polgár „dorastały w kulturze, która stawiała szachy ponad wszystko – były chwalone za grę i nagradzane za nią”, więc jak dodaje w ich „świecie obsesja na punkcie szachów była czymś normalnym”. W ten sposób James Clear wyjaśnił znaczenie kultury, w jakiej dorastamy dla kształtowania w nas nawyków określając to w jednym z nagłówków „uwodzicielskim zewem norm społecznych”.
Szwedzka szkoła wspiera
I w tym miejscu wracamy do Szwecji. Gdy zaczęłam naukę w szwedzkiej szkole nagle okazało się, że wszystkich interesuje co mam do powiedzenia. Nagle, swobodna wymiana myśli stała się narzędziem nauki. Na idei historii dostawaliśmy fragment książki do przeczytania, nad którym wdawaliśmy się potem w głęboką dyskusję na lekcji. Na szwedzkim nie dostałam listy lektur tylko dostęp do wszystkich bibliotek w kraju i swobodę wytyczania własnych ścieżek czytelniczych. Nie liczyło się ile książek przeczytałam, jak było w mojej podstawówce, tylko jak potrafiłam wiedzę z nich wykorzystać w eseju, który pisaliśmy na końcu, a który trzeba było jeszcze obronić na argumenty z oponentem. Pracowaliśmy w zespołach a współpraca była kluczem do ich sukcesu. Akcent położony na współpracę sprawiał, że nie było pomiędzy nami rywalizacji, tylko chęć wzajemnej pomocy. Rok w Åsie wspominam jak nocne Polaków dyskusje, które trwały tam non stop. Jak rok nieustannie otwierających się przede mną drzwi z gwiazdką ze spełniającymi się marzeniami na niemal każdym kroku.
Genialna kultura
James Clear podkreśla jak ogromne znaczenie w budowaniu nawyków ma kultura, bo to czym nasiąkamy od dziecka najłatwiej nam naśladować. To kieruje naszymi codziennymi wyborami, zachowaniem. A przekładając wnioski z doświadczenia państwa Polgárów można powiedzieć, że robimy to, co społeczeństwo w nas nagradza i co odbieramy jako atrakcyjne.
Szwedzka kultura jest kulturą stadną. Tutaj ogromne znaczenie ma sieć kontaktów a odległości pomiędzy domostwami sprawiały, że ludzie potrzebowali siebie nawzajem, więc siłą rzeczy dbali o wzajemne relacje. Do tego surowy klimat sprawiał, że trzeba było wiele rzeczy robić wspólnie, żeby podołać żywiołom. James Clear przytacza cytat z Karola Darwina, który powiedział, że
„w długiej historii ludzkości przeżywali ci, którzy nauczyli się współpracować i improwizować”
, co w efekcie przełożyło się na silną potrzebę przynależności. Tę w Szwecji buduje się tworząc sieć organizacji, w których ludzie nie tylko realizują swoje pasje. Wiele organizacji pozarządowych tworzy się w celach wyłącznie utylitarnych, na przykład stowarzyszenia prowadzą spółdzielnie mieszkaniowe. Niewyartykułowanym a oczekiwanym społecznie zachowaniem jest zaangażowanie się w ich działanie. Pisałam o tym w tekście Szczęśliwy jak szwedzki wolontariusz.
W Szwecji cię chwalą, w Polsce ganią
Pierwsze moje zetknięcie z edukacją szwedzką odbierałam jak pasmo pochwał. Dla Polki nieprzyzwyczajonej, że nauczycielka chwali uczniów nawet, gdy ci popełniają błędy wymagało niezłej gimnastyki umysłowej. Nie dostawaliśmy ocen, co wywoływało nerwowy dyskomfort, bo przecież nie kolekcjonowałam ocen, więc jak zaliczę rok? Nie przypominam sobie ani jednej negatywnej uwagi, pod adresem kogokolwiek. Niemożliwe było, żeby nauczyciel zakwestionował sens, poprawność czy logikę myślenia. Panował sokratyczny styl prowadzenia debaty i rzucanie nowych wniosków w przestrzeń z chęcią zobaczenia jak się do nich odnosimy i jak zmieniamy nasze argumenty a czasem poglądy. Uczono nas samodzielnego i krytycznego myślenia.
Nauka polegała na dostrzeganiu w nas potencjału i podpowiadaniu lektur, które mogłyby nas jeszcze bardziej w danym temacie rozwinąć, pokazywaniu nam narzędzi pozwalających rozwiązać zadanie lub rozwinąć umiejętności. Byliśmy wspierani w procesie doświadczania, poznawania nowych rzeczy, pogłębiania tej wiedzy i próbowania nowego. Gdy trafiłam na zajęcia rzemiosła, tzw. handverk, czułam się jak w parku doświadczeń. Nigdy nie przypuszczałabym, że poradzę sobie w stolarni, w rzeźbieniu w kamieniu. Nie rozumiałam wówczas w jakim celu mam tam spędzać czas i lepić garnek, strugać nóż do masła i wyginać z miękkich pręcików podstawkę. Zrozumiałam to wczoraj.
Wzięłam udział w warsztatach malowania na tkaninie organizowanych przez Fundację Kreatywna Pracownia. Poszłam tam ze starym t-shirtem, który mocno kiedyś poplamiłam. Szkoda mi go było wyrzucać, więc zalegał czeluście szafy. W czasie tych warsztatów poznałam technikę malowania na tkaninie i zamalowałam plamy na podkoszulku tworząc na nim własną grafikę. Nie tylko spędziłam czas ucząc się nowej umiejętności i poznając nowych ludzi. Nie tylko uratowałam przed wyrzuceniem nadający się do chodzenia podkoszulek, ale mogłam wpaść na pomysł na własną firmę. Tak działa szwedzka szkoła. Pozwala uczniom próbować sił w nowych rzeczach. Podsuwa im nowe techniki, ułatwia zdobywanie nowych umiejętności. Efekty nauki prezentowaliśmy podczas gali przed całą szkołą, co pomagało przygotować się do wystąpień publicznych. Pamiętam jak mnie strach paraliżował, a zostałam zmuszona przez rektora do udziału w wydarzeniu, podczas którego zostałam prelegentką opowiadającą o szwedzkich wątkach w polskiej historii.
Ranking genialnych społeczeństw
W Europejskim Rankingu Innowacyjności za 2023 – European Innovation Scoreboard 2023 liderem innowacji jest Dania (nr 1), Szwecja (nr 2), Finlandia (nr 3). Polska znalazła się na 24. miejscu na 27 państw unijnych. Z kolei w Regionalnym Rankingu Innowacyjności za 2023 najbardziej innowacyjnym regionem w Europie jest Hovedstaden w Danii, na drugim miejscu są Helsinki-Uusimaa w Finlandii, na trzecim Oberbayern w Niemczech a na czwartym miejscu Sztokholm w Szwecji.
James Clear podpowiada, że najlepszą metodą nabywania lepszych nawyków jest dołączenie do kultury, która je wspiera w nas. Nie mam wątpliwości, gdzie trzeba się wychować, żeby zostać geniuszem.
Buycoffee.to
Jeśli chcesz docenić moją pracę włożoną w napisanie tego artykułu postaw mi wirtualną kawę.
LH.pl
Jeśli chcesz docenić moją pracę możesz mnie wesprzeć zakładając własną stronę w Internecie u polskiego dostawcy hostingu: https://www.lh.pl, u którego od początku tworzę Szkice Nordyckie na własnej domenie. Z moim kodem rabatowym: LH-20-57100 otrzymasz obniżony koszt hostingu w pierwszym roku o 20% a ja prowizję od LH.pl tak długo jak będziesz ich klientem / klientką.
Źródła – Społeczeństwo szwedzkie wychowuje geniuszy
- James Clear – Atomowe nawyki. Drobne zmiany, niezwykłe efekty. Przekład: Piotr Cieślak. Tytuł wydania oryginalnego: Atomic Habits. An Easy & Proven Way to Build Good Habits & Break Bad Ones (2018). Galaktyka sp. Z o.o., Łódź 2019.