Kategorie
Kino nordyckie

Kocham cię, tęsknię, mam nadzieję zobaczyć cię, zanim umrę – Eva Marie Rødbro

Jeśli należycie do osób, które utknęły w pętli błędów. Czujecie, że rodzinne bagaże, może nieudany start, a może własna płeć – ciągnie Was w dół, to ten dokument jest dla Was.

Kocham cię, tęsknię, mam nadzieję zobaczyć cię, zanim umrę – Eva Marie Rødbro

W „Kocham cię, tęsknię, mam nadzieję zobaczyć cię, zanim umrę” Dunki Evy Marie Rødbro (ur. 1980) pokazana została kwestia dziedziczenia błędów przez kobiety. Pytanie, które się nasuwa, to na ile bohaterki filmu wpajają sobie nawzajem życiowe kalki, a na ile powielanie ich jest kwestią uwarunkowań społecznych i kulturowych.

Obserwujemy kilka pokoleń kobiet: młodziutką matkę, jej córeczkę i babcię. Wszystkie poharatane przez trudną codzienność, typową dla ludzi ściśniętych na marginesie, odrzuconych przez sukces, który najwyraźniej nie zagląda do ich dzielnic. Czy jednak można zrzucać winę na niepowodzenia jedynie na miejsce zamieszkania?

Bez szukania pretekstu do rzucania oskarżeń Dunka wkracza w ich codzienność. Dziewczyny poznała, gdy mieszkały w malutkim teksańskim miasteczku jeszcze w 2009, kręcąc inny film. W wywiadzie dla dfi.dk opowiada o pewnego rodzaju układzie, który od początku rzutował na ich relację. Reżyserka pomagała im w pracach domowych, podwoziła autem w różne miejsca a czasem płaciła za trawkę. One pozwoliły jej wejść z kamerą do domu. Wyraziły zgodę na relację bardzo intymną. Nie unikają oka kamery podczas kłótni, gdy pęka w nich nadmiar emocji a smutek odbiera chęć życia. Relacja, czy pewien reżyserki kontrakt, który tu zawarto całkowicie niweluje dystans. Dokument powstaje prawie jak zapis pobytu w domu Wielkiego Brata. Czas tu bardzo procentuje. Dekada, która mija odkąd Eva Marie Rødbro poznała główną bohaterkę Betty, jej córkę, matkę i przyjaciółkę, jest widoczna w montażu, przemyślanych kadrach i opowieści, która przykuwa uwagę do samego końca.

PRESTIŻOWY DEBIUT EVY MARIE RØDBRO

„Kocham cię, tęsknię, mam nadzieję zobaczyć cię, zanim umrę” (2019) zadebiutował podczas prestiżowego amsterdamskiego festiwalu IDFA. To produkcja, która dostała wsparcie programu nowych talentów filmowych: New Danish Screen. Przypomnę tylko, że jej absolwentem jest zwycięzca zeszłorocznej OFF Camera Ulaa Salim, autor nominowanego do Oscara „Winnego” czy Milad Alami.

Jak można doczytać na stronie Krakowskiego Festiwalu Filmowego: Eva Marie Rødbro jest absolwentką wydziału reżyserii filmów dokumentalnych w Akademii Sztuk Pięknych i Projektowania Gerrita Rietvelda (2008) w Amsterdamie oraz Duńskiej Państwowej Szkoły Filmowej (2015). Jej filmem dyplomowym był krótki dokument „We Chose the Milkyway”.

DOKUMENT O PĘTLI ŻYCIOWYCH BŁĘDÓW

W „Kocham cię, tęsknię, mam nadzieję zobaczyć cię, zanim umrę” dokumentując codzienność przypadkowo poznanych kobiet Dunka zapisuje coś uniwersalnego. Obserwujemy przekazywaną sobie z pokolenia na pokolenia pętlę życiowych błędów. Rezygnacja z edukacji, brak szans na dobrą pracę, romantyczne związki, które kończą się przedwczesna ciążą, a potem spirala życiowych porażek, które dziedziczą dzieci.

Przeorane klęskami dziewczyny stają przed dorosłością, której zasad nie przyjmują. Chcą dokończyć etap dojrzewania przedłużając czas zabaw. Gdy jednak kończą się imprezy zostaje posmak pustki i beznadziei. Wypełnić go może jedynie narkotyk, dopalacz, który tłumi poczucie przegranej.

Zniszczone młodziutkie dziewczyny wyglądają 20 lat starzej. Włosy z odrostami, których nie ma kiedy i za co usunąć. Twarze przeorane zmęczeniem zapadają się w mapie zmarszczek, których siatka zdradza pogłębiającą się z czasem beznadzieję. Łzy niespełnionej miłości mieszają się ze zmęczeniem życiem.

INTYMNA I SZCZERA KAMERA DUNKI

Kamera Evy Marie Rødbro to intymny przewodnik po życiu, które wymknęło się spod kontroli. Ale nie dziewczyn, tylko systemu, który zostawia ludzi na pastwę życiowych wyzwań. Reżyserka jest świadkiem rozpadu, który powoli, ale konsekwentnie prowadzi do katastrofy. Nie ma wyjścia, gdy społeczeństwo ustala brutalne zasady współżycia. Zauważyłam, że najlepszymi obserwatorkami nierówności społecznych są właśnie przedstawicielki krajów nordyckich. Polecam dla porównania głos Anu Partanen w „Ameryka po nordycku. W poszukiwaniu lepszego życia”, gdzie autorka porównuje standardy amerykańskiego i fińskiego życia.

Nie udałoby się oddać takiej skali surowości życia polskiemu twórcy, bo brakuje nam oparcia w państwie opiekuńczym, beztroski realizowania się w społeczeństwie wspierającym. Akceptujemy pewien standard, który już na początku jest gorszym startem. Godzimy się na wolny, ale drapieżny rynek, którym rządzi prawo silniejszego. Dlatego, to co udało się wychwycić Dunce, pewnie umknęłoby w rękach polskiego dokumentalisty przyzwyczajonego do nieustannej walki o siebie.

Głos Evy Marie Rødbro jest nie tylko głosem w dyskusji o prawie do godnego życia, dyskusji o niesprawiedliwych podziałach społecznych czy uwarunkowaniach klasowych, które staczają ludzi w przepaść męczącej codzienności. To asumpt do zastanowienia się nad esencją kobiecości. Próba zweryfikowania własnego kodu wyobrażeń, które prowadzą kobiety do wypalających relacji, nierealnych wyobrażeń o związkach, nieprzemyślanych decyzji o macierzyństwie. Trudno dyskutować z prawdą pokazaną w tak szczerym do bólu dokumencie. Tylko, czy kobiety chcą znać prawdę?